| 2010-08-31 | 13:27:21 |
` Stało się jasne, że przyszła nowa pora roku.
Może to błędy kształtują nasze przeznaczenie ? Jak bez nich wyglądało by nasze życie ? Gdybyśmy nie zbaczali z obranej drogi, nie zakochiwali i się nie mieli dzieci. Zmieniają się pory roku. A z nimi miasta. Ludzie wkraczają w nasze życie i odchodza. Tych, których kochamy zawsze mamy w sercu. `
Takie nawziązanie do wieczoru, do Kasi. Nie umiem Ci inaczej pomóc jak nie wziąść dziewczyn, pare butelek i przyjść, w jeden z którychś zimnych, mroźnych i samotnych wieczorów, opijać Twoje rozwalone małżeństwo i spieprzone życie. To są własnie takie momenty jak inni uczą nas żyć i nie popełniać swoich błędów. To są takie wieczory jak wtedy z wami. Nie czuję różnicy wieku. Może dzięki nam dostaniesz 2 młodość ? Jeśli tak ma być niech będzie, ja umiem poświęcać się dla ludzi. Nie będziesz teraz sama.
` Jeśli Luis miał racje, i możemy liczyć tylko na jedną miłość, mój chłopak to Nowy Jork. Nie pozwolę nikomu źle o nim mówić. Chwillę później przyszła reflekcja. Przeszłość jest jak kotwica, która trzyma nas w miejscu. Trzeba zapomnieć o tym, kim się było, żeby stać się kimś, kim się będzie. `
Może dobrze, że teraz szkoła. Zajmę się chociąż na pare godzin dziennie czymś innym niż swoim pojebanym życiem.
skomentuj | (1)
| 2010-08-30 | 14:33:03 |
Ciepło dzisiaj. Trzeba łapać ostatnie promienie, bo jesień już, przynajmniej u mnie na drzewach. Byłam na szkonych zakupach, mam zeszyty i nic po za tym. Mam jeszcze czas jak zwykle na wszystko heh..
Wczorajszy wieczór miną pod względem 'sexu w wielkim mieście` mojego ukochenego serialu. Nie powinnam go oglądać, bo coraz bardziej żałuję, że urodziłam się jako rodowita polka a nie amerykanka, bo coraz bardziej kocham N.Y, albo L.A. Lub L.V. Ale kto wie, gdzie wieje wiatr i jak mocny.
Czy ja jestem już alkoholiczką ? Tak, własnie dzisiaj zadałam sobie to pytanie, kiedy zaproszałam kolege na koleny melanż i usłyszałam.. - Wiem Niunia, że masz problem, znam bardzo dobry ośrodek AA, nieletni też tam chodzą. I to nie był żaden żart. I się wściekłam. Jestem alkoholiczką ? Wiedziałam, że kiedyś przyjdzie do mnie to pytanie, ale nie sądziłam, że tak wcześnie. Nie piję codziennie. Dobra nie kłamie, piję. Ale są czasem dni, że nic nie piłam. Raz na miesiąc są na pewno. Nie nawidzę pić. Naprawdę, nie nawidzę.. Nie wiem dlaczego ciągle to robie. NIkt w mojej rodzinie nie był alkoholikiem, chociaż pili wszyscy. tata lubi popić, dziadek bardzo lubiał. A może wszystcy byli alkoholikami, ale nikt nigdy się do tego nie przyznał ? Nie uważał tak, nie obnosił. Bo kto ujawnia swoje problemy. Znam dziwki, które nigdy na siebie tak nie powiedziały, bo jedna mówiła, że nie jest dziwką, bo ma tylko 10 stałych partnerów, druga mawiała zawsze, że to ją kręci i nie uważa się za protytutke bo to tylko zabawa, ale na wylotówce stała, piłam z nią. Inna mówiła, że nie jest dziwką, ale zarabia tak na studia dla syna, tylko interes. Koleżanka mówiła, że zdała prawko, za pierwszym razem, w naszym mieście. Nie znam nikogo, kto był dokonał takiego wyczynu w naszych czasach. A ona, która kompletnie nie zna się na samochodach, zdała za pierwszym razem. Wszyscy w szoku. Ale nigdy nie chciała prowadzić. Zawsze miała jakąś wymówke, co się później okazuje, zdawała 8 razy, nie zdała. Ukrywamy problemy, obracamy je w żarty. Wkurwiam się, kiedy patrze na te dziewczynki, które ledwo pokończyły 13 lat i piszą ; Tiii AlkoHoliccCko, kiedy pijEmi ? - piwo na pół i najebane. Co one mogę o tym wiedzieć. Alkoholiczki wielkie raz na rok pół piwa. Ja też tak zaczynałam, to była zabawa. Ale czy dalej nią jest ? Nie uważam siebie za alkoholiczke. One nie uważają się za dziwki, tamta uważała, że jest kierowcą. Czy jeśli się w coś wierzy lub nie to jest to prawda ? Mówią, że każde kłamstwo powtórzona 100 razy staje się prawdą, ale czy napewno ? Co będzie dalej ? Nie znam już ograniczeń. Popełniam straszne błędy kiedy jestem pijana, nie nawidzę siebie za to, wciąż piję. Trace ciężko zarobione przez Tate pieniądze, on widzi mnie wciąż wesołą, napitą, albo naćpaną. Czy tym można się bawić ? Ale kiedy wiadomo, że zabawa przestaje być zabawą ? Może gdybym nie miała gdzie pić, nie miała za co.. Ale mam wspaniałego tate, daje mi pieniądze i już wie na co je wydam, gdzie je przepije. Nie nawidzę tego wzroku Taty. Proszę córciou nie pij, nie pal, niszczysz się.. Bardzo ważne jest dla mnie jego zdanie, ale nie potrafi się pohamować. Tłumaczę sobie jesteśmy młodzi, łapmy chwile.. Ale.. Czy nie za młodzi ? czy ta chwila kosztuje nas więcej niż haineken, cosmopolitan albo jack daniels ze stokiem za koszmarne pieniądze, które sypią się po barze. Jestem straszną materialistką, ale gdy idziemy do baru stawiam wszystkim. Jestem uzależniona? To nie był żart, nie żartowałeś. - Zadzwoń, pomogą Ci. Boże mam jeździć sama do poradni, kiedy sama bywam w poradni psyhiatrycznej obok jako konsultanka, pomagająca ludzion, ucze się tam.. Mam pomagać ludziom, a zaraz przechodzić przez budynki i sama kłaść się na leżance kiedy przed chwilą, ktoś przedemą leżał, pare pokoi dalej. Nie wiem co mam zrobić. Mówiłam już miliony razy, że nie piję. I tu już nie chodzi o znajomych pijących, my coraz częsiej pijemy same. Coraz częściej.. Ta. Codziennie. Były ostatnio takie tygodnie, gdy nie wychodziłyśmy z pokoju, jej mama donosiła nam procent. Dobrych rodziców mamy.. Za dobrych może. Wiem, nie powinnam się użalać tylko wziąść sprawy w swoje ręce jak zawsze, podiąć męską decyzjei stwosować się do własych zakazów... Ale nigdy żadnych nie przestrzegałam i coraz ciężej jest mi stosować się do własnych. Mówię sobie twardo koniec. A za chwile dostaje sms, żabcia chodź na piwko i idę, już nie pamiętam co obiecywałam sobie przed chwilą. Nie jak kiedyś.. Mam taki silny charatkter jak coś sobie obiecam to tak jest, ale tu zawsze przegrywam.. Czy tak określa się miano uzależnienia? A może wszystko przez to, że nie ma przy mnie nikogo, kto by pokazał, że nie tylko piekne jest tych pare chwil z drinem.. Nie ma i jak nic na to nie poradzę. Jedni uważają, że jesteśmy puszczalskie, inni uważają, że jesteśmy dla nich za wysoką partią innym się to podoba ale jesteśmy przy nich dla lansu na chwilę. Nie umiem tego zmienić. Nie zmienie, wiem to. Trzeba się przyzwyczaić. Bardzo z tego powodu cierpię.. Nie patrzą na ciebie jak na kobiete, która jest inteligenta, ładna, może i cyniczna ale nie patrzą tak na ciebie. Patrzą jak na kawał mięsa, ślinią się.. ale wiemy jak jest z mięsem, do konumpsji i koniec. I zeszłam na 2 sprawy, które mnie najbardziej bolą. Wracając do tematu. Matka mówi sąsiadkom,że wyrosne. Tata mówi, że zbankrutuje, siostra, że to fajne, ja chyba myślę jeszcze, że to zabawa. Kto ma racje ?
Ona mówi, że dobrze, że nie zadzwoniłeś. Nie lubi jak się z Tobą spotykam, mówi, że przez Ciebie tak piję. Może ma racje, zima ociekała % bo Ty tak chciałeś w większości. Umiesz mnie namówić do wszystkiego.. Ale nie wiem czy kiedyś znajdę w sobie siłę, żeby powiedzieć nie, gdy znów dadzą Ci sluchawekę, bo ostro mówię, nie.. A za minute jesteście, bo usłyszałam Twoj głos. Nie wiem czy kiedyś będę potrafiła odmówić.. tak samo jak piwka. Może ona ma racje, dobrze, że nie dzwonisz, mimo, że bardzo cię lubię, źle na mnie wpływasz, no tak mówią podobno.
Dzisiaj będę robiła wszystko, żeby tylko nie myśleć, nie pić... Przygotowuję się do szkoły.
Wszystko jest tak nie ważne.. Tak bardzo nie ważne...
skomentuj | (0)
| 2010-08-29 | 20:05:54 |
Strasznie przemarzłam. Zimno. Jesień. Uwielbiam jesień. Te spacery jesienne,gdy wracam z miasta taka zapatrzona w cudowną jesień, która przypomina mi Warszawę.. Moją piękną Warszawe. Wrzesień i Warszawę łączą 2 rzeczy. Rok 2008 i ja. Kocham wrzesień. Mimo, że szkoła, mimo, że nie wszystko z wrześniem kojarzy się dobrze to uwielbiam. Muszę przetrwać tą zimę jeszcze.. Ostatnią taką zimę. Bo nie zapowiada się na nadzwyczajne wojarze. To będzie pracowita zima, dla mnie nad sobą, postanowiłam. W przyszłym roku już jako dorosła kobieta stanę przed lustrem i powiem, że jestem z siebie dumna. Czekam na ten moment. Chyba zacznę znów biegać jak kiedyś. To mnie jakoś stymulowało, muszę tylko ją namówić.
Że nie zadzwoni wiedziałam już rano. I tak byśmy nie pojechały, ale zależało mi na tym , żeby się chociaż odezwał. Przejdzie mi, jak zawsze. jedyny plan to taki, żebyśmy się nie widzieli, nie będzie tak bolało. Nie sądziłam, że ktoś jest w stanie doprowadzić mnie do takiej sytuacji, że będę tak myślała. Nigdy nikogo nie kochałam, na żadnym mi nigdy nie zależało. Tak powiem to, trafiła kosa na kamień. Ja zachowywałam się tak samo jak on i na mnie w końcu padło. Tak bardzo chciałam go nie spotkać tam, ale niestety to nie koncert życzeń. Pierwszy chłopak, który mi wpadł w oko kiedy jeszcze nie wiedziałam, że to on. Masakra co się ze mną dzieje.
Aby się teraz czymś zająć nie myśleć i przeczekać do przyszłego roku, tak długo czekanego i wybawionego roku.. Szybko zleci, jeszcze szybciej niż ten. Nie będę już skazana na tych ludzi, na te skazane przeszłością tereny i nude. Ostatni rok.
Wstyd mi za tą dzisiejszą noc. Mogło mnie tam nie być. :/
Od jutra przygotowania do szkoły. Jeeej.
skomentuj | (0)
| 2010-08-29 | 11:15:40 |
Żyję. Nie zapiłam się na śmierć chociaż były momenty, w których naprawdę byłam blisko końca i zdrowia, trzeźwości.. i moralności. Przejebałam wczoraj 150 zł. Sukienka specjalnie na tą okazje kosztowała 2 razy tyle, że o wężoej skórce nie wpomnę.. Ale tu nie chodzi o pieniądze, coś boli bardziej niż wyjebana pare stów, niż wzrok taty, widzącego jak ja znów nie mogę wejść po schodach, niż jej wkurwienie, że znów jestem pijana i ciągle gadam z tobą. Ciężko wstaje się od baru, w którym leją driny ulubione barmanki. A jeszcze ciężej było patrzeć na ciebie, rozmawiając jakby nigdy nic sam na sam. Znów twoje imię krąży mi po głowie. Wciąż cię słyszę, widzę. Już tak pięknie zapominałam... Co ja pierdole. Nie da się zapominieć. Wciąż trafiam na Twoją ulubioną piosenkę, wciąż mam na tapecie zdjęcie z baru, wciąż myślę, że tyle nas łączy dzieląc. Rozmawialiśmy tak zwyczajnie, że jestem ja, że jesteś Ty, że my kiedyś coś tam odwalaliśmy. Tak inaczej jak zawsze. No nie wiem co mam napisać. Może tylko tyle, że brakuje mi ciebie. Brakuje mi naszej zimy, wódy, spojrzeń. Myślę, że zgasło to co było kiedyś. Już tak nie patrzysz na mnie jak wtedy w barze.. Ale ja też już na ciebie tak nie patrze, nie z taką głębią. Umiałam się bawić z innymi nie jak kiedyś, ale... Mam straszny mętlik w głowie. Nie poskładam tej notki, nie umiem dziś. Rozwaliłeś mi pewnie cały dzień i kolejny i kolejny... Nie mam planu jak wtedy. Wiem jedno, jeżeli będziesz chciał się jeszcze kiedyś napić to nie jestem na nie. Mówiłeś, że zadzwonisz, że dziś impreza.. Bardzo bym tego chciała.. Alę wątpie, żę będziesz pamiętał, co wczoraj pijany nawijałeś.
Mam kaca i kaca moralniaka i już nie wiem, który jest gorszy. Nie zaplanowałam tej nocy i to mnie wkurwia. Nie myslałam, że będziesz, że podejdziesz, że tak strasznie się napiję też nie myślałam.. Nie nawidzę niespodzianek, muszę mieć wszystko opcykane, nad wszystkim panować, zmieniać sytuacje tak jak ja tego chce. Jestem wściekła na siebie. Nie nawidzę spontana.
Chciałabym mieć znów 15 lat. Nie znałabym jeszcze Ciebie, a Ciebie nie chciała znać.
Zadzwoń..
skomentuj | (0)
| 2010-08-25 | 14:29:50 |
`...potykasz się w swoim sztucznym raju. Wiem jak to jest - życie na haju.. Nie potrafię Cie poprosić na oczy przejrzyj.. Nie jest łatwo, odzielić życie od poezji.. Pięniądz kończy miłość, która trwała jeden sen. Uczucie jest pułapką tłumaczy kolejny dzień. Widzę Twój uśmiech, czuję nie jest prawdziwy.. też się uśmiecham ale nie jestem szczęśliwa...`
Kolejny dzień. Postanowiłam, że do końca tego tygodnia nie przejmuję się szkołą. Mam jeszcze wakacje. Od poniedziałku dopiero zaczne coś kminić. Pojechałam po książki ostatnio. Kupiłam 2, reszta nie potrzebna i przejebałam reszte pieniędzy, cała ja. Nie mam jeszcze nic. Nie mam nic do ubrania chociaż moje 2 szafy nie miezczą ubrań, jestem chora już na pukncie ubioru. To, że do szkoły nie mam nic to nie ważne, za to cały tydzień przygotowuję się już na impreze w sobote.. Zakończenie wakacji. Chociaż mówią, że jeśli zaszczycimy ich swoją obecnością, to będzie najelpsza impreza w mięście, nie czuję tego. Muszę wyglądać extra ale nie czuję jakoś żeby to było spełnienie marzeń. Znów całą noc spędzę przy barze gadając z moimi koleżankami stojącymi za barem, jeśli zdąrzą przywieść mi najlepszy w okolicy towar to jeszcze będzie lepiej. No ale lepiej tam niż tu z ludźmi z miasta, z którymi już nie mam o czym rozmawiać... No i nieodzowny puknt programu. Najebani i naćpani maczo rodem z wioski, którym pod wpłyem przybędzie odwagi i zaczną nas zaczepiać. To jeszcze od nich trzeba będzie się odganiać, podczas, gdy prawdziwi mężczyźni siedzą i patrzą udając, żę tego nie robią. No ale jedziemy. Trzeba pożęgnać te wcale nie najgorsze wakacje. Boję się tylko jednego.. Bardz ale to bradzo nie chciałabym spotkać ich.. Adaś nie wiedziałam od chwili, kiedy pomagałąm mu w przy barze na kawalerskim a Emil.. właśnie jego to nie widziałam od naszego nocnego wypadziku nad jezioro. Bardzo, bardzo nie udanego. Były przyjaciel.. Naprawdę go lubiłam, naprawdę. Dzisiaj po naszej znajomośći zostały zgliszcza, wpomienia. Pozwolił mi pójść z mężczyną, który prawie bardzo mnie nie skrzywdził.. Nie nawidzę go za to. I siebie też nie nawidzę, za ten dzień. Dlaczego się zgodziłam.. Nie wiem jakbym żyła z tym co mogło by się tam stać.. Nie chce wiedzieć. Przyjaciel, a pozwolił na to by kobiecość kobiety, przyjaciółki mogła na zawsze się załamać.. Nie chce tego pamiętać już. Po tym nie ufam już mężczyznom w ogóle, chociaż miałam już wiele sytuacji do tego by nie ufać. No i właśnie bardzo nie chce ich tam zobaczyć. Nie chce widzieć tych spojrzeń pytających ; '' Dziweczyny, wy znów same ? Znów pijecie ? Znów naćpane ? '' I w ogóle nie chce żeby nas widzieli.. Jak nie zobaczymy się w sobote jest bardzo duża prawdopodobność, żę zobaczymy się dopiero za rok w wakacje.. I niech tak będzie. Niech zobaczą nas całkiem inne niż zawsze.. Trzeźwo myślące, w naszych własnych samochodach, zmienione, inne, dorosłe, kiedy nawet nie będziemy musiały otwierać do niech ust.. Tak chce ich spotkać. Nie jak zawsze, w tym samym miejscu zawsze, tak samo smutno uśmiechnięte. Niech was tam nie będzie.. Nie chce w ogóle spotkać ludzi z tego miasta. Za dużo wspomnień, które ostro palą w oczy.. Za dużo nie potrzebnych słów, obrazów i domysłów.
Po za tym to cierpię strasznie. Mam popażone całe ciało od solary. Głupota jednak boli.
`Przez szybę patrząc za kierownicą samochodu, siadając na przeciwko siebie w przedziale pociągu, w klubie przy barze, na przystanku.. `
skomentuj | (1)
| 2010-08-23 | 21:23:43 |
23 spierpnia.
Rano na solarium. Prawie zemndlałam. Spędziłam tam już miliony minut,nigdy nic mi nie było. Zmarnowałam około 4 minut, wyszłam wcześniej siedziałam i prawie odchodziłam na krześle w salonie, mam nadzieje, że kosmetycza nie widziała, nie wpuściła by mnie wiecej. Tak nie zjadłam śniadania, piłam całą noc. Nic dziwnego by nie było, jakby nie to, że tak było wiele razy. Nie te czasy, kiedy myślałam, że jestem nie do zdarcia.
Pierwszy raz na miasto wyszłam nie umalowana i nie ubrana jak zawsze. Myślłam, że nikogo nie spotkam. Ale jak to w życiu bywa ciągle coś się działo, wciąż jeździły znajome samochody i chodzili znajomi ludzie. Mam nadzieje, że mnie nie poznali. Dziwnie się czułam. Zawsze każdy patrzy i dzisiaj w sumie też patrzyli się nieźle ale ja chyba nie byłam sobą.. taka zwykła.. Zawsze tak błyszcze.. Smutno mi dzisiaj z tego powodu było, że nie potrafie być normalna, spontaniczna.. żeby było normalnie musi być odstrzał, muszę czuć, że jestem lepsza od innych, droższa... To takie chore.. rodzinne. Nie jestem sobą, jak nie patrzą na mnie, podziwiają. I czasem boli, bo naprawdę szkoda mi tych dziewczyn kładącym się przed wieloma chłopakami, za papierosa, jakich mam tu milion prykładów,a mówią, że to ja taka jestem, zazdrość.
Kocham dzieci. Uwielbiam spędzać z nimi czas. Bawić się. Uczyć, śmiać. Spędzam bardzo dużo czasu z okolicznymi rodzinnymi dziećmi, a dzisiaj dowiedziałam się, że mój siostrzeniec nie chce się ze mną bawić, bo jestem wredna. Pytam siostę czemu ? Przecież nigdy mu nic nie powiedziałam. - bo masz taki wygląd.. - jaki ? - surowy. (?)
Czy to jest tak, że naprawdę tak wyglądam dla dzieci ? A mimo tego się ze mną bawią? Czy jest tak, że tylko on miał takie skojarzenia ? Przecież jestem taką miłą osobą.. Naprawdę. Mimo mojego wyglądu, sposobu ubierania, malowania, pesymizmu, hamstwa, cynizmu i wredności jestem bardzo miłą osobą. Ci, których lubię, z którymi piję, tańczę, rozmawiam, żartuję wiedzą o tym, że tak naprawdę jestem strasznie miła i mam wielkie poczucie humoru.. Dla osoby ważnej zrobiła bym wszystko, zrobiłam już... Ale to inna historia sprzed 2 miesięcy, nie wspominam. Więc czy wygląd mówi wszystko ? Mnie trzeba poznać.. Podobno nie ocenia się książki po okładce ? Ale czy jeśli nie zaciekawi Cię okładka przeczytasz tą książke ? Ja napewno nie. Kiedyś miła i kochana byłam dla wszystkich. To świat i zazdrośni ludzie mnie zmienili. Albo czas i przeszłość albo wszystko na raz. Szkoda, bardzo lubię dzieci. Szkoda, że nie będę miała własnych.
Byłam dzisiaj na piechotę w lesie. Jestem bardzo zmęczona, idę spać.. Pierwszy raz od bardzo dawna idę o 22 spać.
`Puki na to czas, pogadamy jak za dawnych lat. Puki na to czas, wypijemy za to co dal świat... `
skomentuj | (0)
| 2010-08-22 | 15:20:28 |
Biegając z nożyczkami.
Płaczemy za tamtym czasem a tak go nie nawidzimy. Nie widzę w jej oczach już tęsknoty, wszystko wyparowało jak mokra ziemia po deszczu. U mnie tak wiele gotuje się jeszcze goryczy, żalu i rozczarowania samą sobą. Zazdrosze jej. Zazdroszcze tego, że zapomniała, ułożyła sobie życie na nowo, przeżyła milion razy bardziej wartościowe chwile, ukoiła ból. Ja myślałam, że to czym żyłam jeszcze w zimie też to załtawi. Ale emocje były zbyt małe, zbyt nie ważne, na chwile, zadowalając się tym co dał nam los, żeby zapchać czymś tą przestrzeń. Więc czemu ona zapomniała a ja nie ? Może włanie dlatego, że to było coś naprawdę ważnego.. A może tylko dlatego, że nie wtopiłam się tak bardzo z w póżniejszą rzezczywistość i nie weszłam w nią z butami, jak mówią. Biegałam wtedy z nożyczkami aż w końcu sama się na nie nadziałam. Byłam w takiej eufori, myślałam, że mogę wszystko z każdym i kiedy chce. Tak rozpieszczenie wyniosłam z domu. Ale życie to nie jest kochający tatuś, dla którego się nosi z dumą na piersi, gdy razem wychodzimy bluzeczke 'córeczka tatusia, nie jest to tatuś sypiący kasą i uśmiechem, dumą z córci, mimo, że jestem niemalże potworem. Życie to bardziej rozchisteryzowana matka z systeme zakazów i nakazów, których nigdy nie przestrzegałam, to matka, która będzie mówiła Ci same najgorsze o tobie słowa, będzie się z ciebie wyśmiewała, obgadywała z koleżankami, tylko po to by Cię zmienić według siebie i sprowadzić na 'prostą', która tak naprawdę jest krzywa dla nas. Nikt przecież nie wie lepiej od nas , czego tak naprawdę chcemy. A ona tak jak i życie tego nie rozumie.. Mówiłam już, że nic bardziej nas nie niszczy niż miłość ?
Znów zaczęłam tu pisać. Może powinnam znaleźć nowy blog.. żeby już tu nie kopać zasypanych dołów.. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nawet się nad tym nie zastanawiałam. Tak, wiąż piję. Byłam pijana.
skomentuj | (0)
| 2010-08-19 | 18:35:38 |
Dlaczego wróciłam, skoro tak uroczyście żegnałam tego bloga ?
Jeśli się ma możliwość powrotu do czegoś, za czy się tęskni to się wraca, jeśli nie.. to wciąż się tęskni. Nie chciałam zakładać nowego, po co rozwalać życie na pół, trzeba skończyć to co się zaczęło, jeśli jest oczywiście taka możliwość..
Co u mnie. Wiele się pozmieniało, bardzo dużo przeżyłam przez ten czas kiedy mnie tu nie było.. Ale nie chce tego wszystkiego opisywać. Niech te wszystkie dobre jak i tragiczne momenty pozostaną narazie przynajmniej w mojej pamięci. Może przyjdzie czas na ich opisanie, czas pokaże. A i jeszcze jedno. Podsumowuje wszystko zawsze wcześniej - te wakacje były lepsze od tamtych, ale.. zawsze jednak pozostaje ale i nutka niedosytu..
Nie jest lekko, odzielić życie od poezji.
skomentuj | (1)
| 2010-08-18 | 21:10:56 |
Wróciłam.
Żadnych pytań.
Poprostu znów jestem. Znów chce być...
___________________________________________________
skomentuj | (0)
| Koniec. | 2010-06-03 | 17:38:29 |
I to by było na tyle...
Ja zawsze dotrzymuję słowa i dzisiaj rozliczam się ze swoich postanowień. Żegnam dzisiaj ten rok z blogiem. Rok, który mimo wielu pozytywów, dobrym rokiem nie był. Za dużo błędów, za dużo wódki i nie potrzebnych zdarzeń do szczęścia.. Szczęścia, którego często tutaj tak brakuje.. Dzisiaj to wszystko zakopuję. Czuję się jakbym epitafium pisała.. heh. Może i tak trochę jest..
Chcesz zdobyć cały świat ? Masz na to jedną szanse.. Czuję jakbym miała skrzydła unoszę się nad miastem. Mnie nie zamkniesz w klatce świadomości. Nie mów, że 'nie potrafię' chociaż zawsze ktoś wątpi. Ponad chmurami, tu gdzie ziemi nie wiadać, a pragnienia z marzeniami, tworzą latający dywan - powietrze porywa moje problemy przyziemne, dziś czuję się jak Bóg, każde pragnienie spełnię.
A ja tam lubię pożegnania. Każde jest początkiem czegoś nowego i końcem czegoś przeżytego. I to co teraz robię też zapowiada coś nowego.. Mam takie wrażenie, że zaczne jakiś nowy rozdział w życiu. Lepszy.
Chłonę serce, każdą sekundę, oddech. Nie mów mi w jaką przyszłość, przyjdzie po jutrze spojrzeć. Wolę zapomnieć, nie ma stresu i barier. Zamiast żyć w pełnym biegu dla problemów i karier. Nie chce tych zmartwień, opuść ten lokal dziś.. Chodź pokarzę Tobie świat jaki pokochałbyś. NIe chce żyć jeśli masz mi to zabrać. Wyobraźnia mówi, że wszystko płynie w nas jak ; Miłość, marzenia, uczucia i myśli. Jeszcze raz uwierz w siebie, uwolnij ten instynkt ! By żyć ! By być ! I istanieć dla szczęścia. Teraz Ty i my czyli ludzie po przejściach.
Kolejny ? Żebym jeszcze założyła bloga to nie wiem. W najbliższym czasie to napewno nie. Będą wakacje, chce żeby były inne niż ostatnie, nie poddam się jak kiedyś. Ale jak znów będę chciała sobie pogryzmolić z sumieniem? kto wie..
Możesz wychlić do dna nawet litra a jednak, nie odnajdziesz uczuć w dużych cyckach, bez serca. Liczysz, ktoś poda dłoń i polecimy w otchłań? Nie mówmy o pieniądzach, nie ma w tej chwili w kosztach.. Cały świat może być Twój, jak słońce na blokach.. Uwierz mi jeszcze się w Polsce zakochasz!
Co na przyszłość ? Teraz wakacje. Potem znów szkoła i skończę to liceum. Dalej ? Nie wiem.. Będzie co los przyniesie. Nie chce nic planować i potem znosić ten smak gorzkiego rozczarowania. Może matura zdana.. Jak nie, to więcej niż pewne, że wyjadę gdzieś tam.. do lepszych krajów. Jest bardzo wiele wyjść. Mogę wszystko. Praca, studia, świat, ludzie, zabawa. Nie odgadne dzisiaj o czym myśli Bóg i co dla mnie ma w planach. Czas pokarze.
Chodź pokarzę Ci miasto z perspektywy chmur, razem z wiatrem ponad wierzowcami skrót, do wolności wrót, i przed siebie za światem. Chodż pokażę tutaj Tobie tu siwą ziemię od zmartwień. Jestem zbiegiem dla barier. Lepiej nie patrz na zmrok... mamy ze sobą światła miasta i jeszcze całą noc..
Co do przeszłości ? Powtórzę się. `Człowiek zaczyna żyć, kiedy przestaje męczyć przeszłość` - mówiłeś. I to będzie taka kolejna moja próba. Tu dużo pisania, rozmyślania, co dzisiaj, co jutro, co rok temu. Teraz właśnie chce to zmienić między innymi. Żyć chce szybko. Jak lubię najbardziej. Mimo, żę będę wracała tu jeszcze przez jakiś czas czytając stare notki, odnawiając przeszłość to chce żeby gdy umrze już w moich oczach całkiem ten blog, zapomieć o przeszłości razem z nim. Nie myśleć, nie pamiętać. Zacząć żyć na nowo, jeszcze choćby jeden raz. I może to tak najbardziej zwiastuje moje odejście.
Nie chce się tłumaczyć z tego, czego ludziom brak. Brat, nie żyjmy w filmie gdzie gołe udo japy. Polej wódą farsz tandety za sto kilo, tu nie pomoże kilof jeśli wybierasz ilść, bo ; Miłość, marzenia, uczucia i myśli. Jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt. By żyć, by być i istnieć dla szczęścia, teraz ty i my czyli ludzie po przejściach...
Teraz ? Dalej zostaję tym kim się stałam. Po co wracać do mnie z przeszłości, skoro właśnie od takiej wizji chce się uwolnić. Pogodziłam się z moim alkoholizmem, zabawą na białym i sztucznością. Teraz taka i jedyna M. Ale zawsze z humorem i przjazną rozmową, pamiętajcie chłopaki... Człowiek, nigdy do końca się nie zmienia.
Nie piszę do widzenia, bo to nie możliwe. Żegnaj mówię.
THE END.
skomentuj | (1)
| 2010-05-31 | 22:02:37 |
Widzisz jak ktoś zada taki sam cios jak odebrał od Ciebie.. ? Widzisz jak boli teraz ? Nie robię tego specjalnie, samo wyszło, tak jak u Ciebie. Przyszła pora by odegrać się.. Ale nie robię tego specjalnie mimo, że mogłabym a nawet powinnam moją mentalność znając. Mówią, że wraca do Ciebie zawsze tyle samo miłości co nienawiści ile wydałeś na świat. To prawda. Nie będę Cię przepszać, pewnie zrobię to znów, ale czasem trzeba się zatrzymać i ogarnąć. Bo ja nie jestem kimś kto będzie zawsze, mimo, że już tyle przy Tobie jestem... Nie będę zawsze kimś na Twoje polecenia i rozkazy, kiedy będziesz chciała i na ile.. Już za długo wytrzymałam. Trochę się teraz zmieni myślę. Dobrą decyzje podjęłam rok temu. Chociaż tyle..
Po mimo, że mi się życie rozpada, jakoś mi starzy przyjaciele nie pomagają..
Ona jest przejęta nauką i resztą swojego miastowego życia.. dzisiaj chyba trochę otrzeźwiała ze swojej pychy, którą się dławiłą pożerając wszystko co najlepsze dookoła. Ten rok był dla nas próbą. Ja przeszałam tą próbę idealnie i byłam zawszena każdą jej proźbę i jak było dobrze i źle. Powtarzasz cały czas, że powinnam cieszyć się wtedy Twoim szczęściem. Cieszyłam.. jak mogłam. Ale powiec mi jak mogłam cieszyć się Twoim życiem nadomiar udanym kiedy sama tak potężnie cierpiałam a Ciebie nigdy nie było. Nigdy nie przyszłaś mi pomóc, powiedzieć, że jutro będzie kurwa lepszy dzień niż dzisiaj.. nigdy nie usłyszłałam słowa dziękuję, za tyle wódy ile wypiłyśmy razem topiąc Twoje smutki po każdym z nich.. Nigdy nie usłyszłała, dziękuję, za to jak tyle lat Cię broniłam przed tymi skurwysynami, kiedy Ty po tym co Ci zrobili potrafiłaś normalnie rozmawiać rzucając do mnie co do nich mam.. Nigdy nie usłyszałam dziękuję, za tyle twoich łez i przepłakanych wieczorów u mojego boku w moje ubrania.. Chociaż mogłam być gdzie indziej, z kim innym sto razy lepiej się bawiąc. Nigdy nie usłyszałam dziękuję, za tyle głupot, które Ty zrobiłaś namawiając mnie do tego, za które ja latami musiałam płacić i płacę jeszcze... Nie usłyszałam nigdy nawet przepraszam, ża to , że ja byłam zawsze a Ciebie nigdy nie było, bo Ty byłaś wtedy szczęsliwa.. I z kim innym przyszło to dzielić. Smutek tylko z postronnymi osobami, cichymi z życia.. Przykro mi dzisiaj podsumowując naszą znajomość... Ile z siebie dałam i jak nic nie dostałam w zamian. Wiesz, że przyjdzie czas zmian. Nie wiem czy teraz go nie będzie..
Muszę coś zmienić bo się duszę. Masz racje. Znajomych powinnam zmienić. Tu już nic mnie nie uszczęsliwia. Przyjaciółka, która sprzedałaby mnie za jedną jeszcze nic z nim.. Ludzie z miasta, którzy tak naprawdę są mi obojętni. Elita alkoholowa, z której tak naprawdę nie wyniosłam nic po za zmarnowanym czasem i umieraniem na polach wypijając hektolitry wódy. Przybrany brat, który o mnie powoli zapomina, i tak naprawdę może nigdy do końca nie potrafił być tym bratem jakiego naprawdę potrzebowałam. Połowa nic nie znaczących koleżanek. Ona, która zawsze jest wyjściem awaryjnym, z którego jeszcze nigdy nie skorzystałam. Ona miałabyć nową przyjaciółką na dobre i na złe.. Ale widzę, że nie jest w stanie zrozumieć nawet chwili mojego życia i jeszcze jej chłopak.. Oni to już w ogóle przeszłość, chociaż kiedy moja wspaniała przyjacióka mnie zostawiła i nie widziałam w życiu nic po za śmiercią uratowali mnie... Przyjeżdżali, zabierami na melanże do barów nawet czasem na chwile zobaczyć moją twarz i za to jestem im bardzo, bardzo wdzięczna, bo gdyby nie wy.. Szkoda, że już dzisiaj prawe nie ma tylko.. Ze M. tak kłamał, ale mimo wszystko dalej potrafi byc moim przyjacielem...
To niszczy mnie, że tu czasem nie ma nawet z kim normalnie porozmawiać.. jak kiedyś.. Potrzeba mi nowych ludzi, nowych znajomości, nowych miejsc.. Wrażeń, doznań, sukcesów.. Wpadałam w rutyne, a nie ma nic gorszego. I dlatego brakuje wszystkiego co uszczęsliwia.. i pojawia się znó ta depresja. Tylko fajnie jest gdy są plany, marzenia.. Trudniej to ziśćić. Łatwo planować gdy ma się podstawy.. Ale co z tego, że nawet jakoś nie wierze, żeby się zmieniło otoczenie.. Gdzie szukać, czego, kogo.. Wiesz, że ja nie szukam na siłę, nie zadaje się z chłamem.. Szukam wartościowych ludzi, których teraz już nie ma.. więc, gdzie ja znajdę nowych znajomych, którzy będą potrafili zmienić moje życie w szalone szczęście ? Gdzie ja mam szukać w ogóle ? Nie wiem jak mam prosić Cię Boże o cud... Już tyle razy błagałam.. Moja wiara jest wielka, ale cierpliwość nie bardzo...
W czwartek będzie pożegnanie. Ostatnia notka, nie chce ale muszę.. Znasz to ?
skomentuj | (1)
| 2010-05-30 | 18:24:24 |
Tak przeglądam tego mojego bloga od początku... przygotowuję się do podsumowania i końca jego działalności. Nie wiem kiedy dokładnie go pochowam bo wypadałoby datowo na przyszły weekend a szykują się duże imprezy i zawalanie o ostatnie oceny w szkole, więc nie wiem czy dam rade pożegnać dokładnie 5 jak by wypadało ale mimo wszystko się postaram w dacie przybliżonej. Czyli został tydzień.. Nie cały tydzień..
Wczoraj zamiast szalonej imprezy był film w samotności. Ona zwaliła bo mogłyśmy znów tam być.. Trudno, nie chce jej za wszystko obwiniać chociaż ponosi wiele win. Wojna polsko ruska. Ukochany mój film leciał ze mną kolejny raz. Już za pierwszym razem pokochałam go na początku.. I już tak kolejny raz go wczoraj widziałam i wciąż mi się nie znudził. Czy to nie jest tak, że wystarczy chwilka, że pokochujemy rzeczy, filmy, muzyke, ludzi, którzy są do nas tak podobni, albo spełniają nasze wymagania, wspomnienia, prezeszłość, przyszłość, gdzie inni nie czują nic, a my od razu magię.. Jest tak. Każdy tak ma. Ten film przypomina mi czasem moje życie. W niektórych momentach idealnie odzwierciedla to co się tu dzieje, i to jak przyszło mi tu żyć. Silny ? Taki podobny do Ciebie K. Z wyglądu podobny, z sylwetki, nawet z zachowania nie wiele się różnicie, chociaż mimo wszystko są różnice wiadomo. Taki wariat. Własnie taki jakich lubie. Bezczelnych wariatów i hamów, łysych dresów, cwaniaków, z którymi nigdy żadna kobieta nie była by szczęśliwa ale zawsze ich wybiarają. Kobiety zawsze wybierają hamów dlatego, że żyć może z gentelmenem, który sprząta i gotuje ale na szaloną noc zawsze wybierze pierdolonego hama z hardcorem, nawet jeśli miała by to być jedna noc. Ale ja nie o tym.. Poprostu oglądam trochę zmodyfikowane swoje życie w tym filmie. K. jest jak silny. A każda z przechodzących przez film dziewczyn ma przynajmniej jedną moją cechę.. też dziwne... Każda ma coś ze mnie.. Nie cały charakter, może 1% ze stu, ale jednak.. Jeszcze pewnie wrócę do niego.
Co co życia teraz to nic się nie dzieje. Jest zwyczajnie. Prosto. Nie tak jak lubie. Ale może tak jak jest mi teraz wygodniej. Codzień taki sam. Szkoła, jedzenie, spadnie, lekcje i znów spanie. Dawno już nie było takiego weekendu jak teraz. Że siedzę tylko, w dreskach z kotem i matką i jem, oglądam fimy, i nic sie nie dzieje.. Dawno. Nawet juz nie pijemy.. Sąsiad kryzys. Ona wielka nauka i ostatnie podrygi, żeby zdać, Ja zachwouję się jak dzikus, samotność i nuda podstawą, chłopaki o nas zapomnieli, chociaż kontakt wciąż utrzymujemy, chłopcy z murka też się odzywają ale nie wychodzę do nich. Jakoś tak smutno jest teraz na dzielnicy..
Szykuje się u nas wielka impreza. Ale pewnie zacznie i skończy się tak jak zawsze. Milion znajomych twarz, chlanie i siedzenie z nimi do rana, z nimi.. jak zwykle z nimi.. Już nudzi mi się to. Nie wierzę, żeby 6 coś zmienił. Bęzie tak jak już miliony razy, tak samo.
Złapała mnie samotność, nuda, i odosobnienie od ludzi. Cóż. Nie zawsze można być duszą towarzystwa Niuniu.
Kończy się rok szkolny.. Niedługo wakacje. Boję się.. znów jest tyle planów i marzeń a znów do mojego życia zakrada się ta pierdolona depresja co rok temu.. W tamtym roku darowała mi życie.. Jakie to jest smutne.. Znów ją tak wyraźnie czuję. Jak wtedy.. gdy skończyła się szkoła i moja motywacja na życie. I mówisz, mi że życie ma sens. Gdy kończy się szkoła i melanże nie mam już po co otwierać oczu.. Boję się bardzo, że znów nic nie wypali bo będę patrzeć tylko w sufit wyobrażając sobie, że wysi na nim pętla na linie, a tam jest 2 lepszy świat.. Tak się tego boję. Już to przeżyłam raz.. Boję się najbardziej, że 2 raz temu nie podołam.. nie sama.. Jak kiedyś.
Nie wiem ile będzie jeszcze notek, ale nie wiele, może już nawet żadnej do końca bloga..
Idę dławić się samotnością, wyłączam telefon, biorę kota, mojego kotka, który wszystko rozumie i idę do saloniku na ogród zastanawiać się dlaczego tak musi być.. Dlaczego mając wszystko nie mamy nic, co by nas uszczęśliwiało.
Boże nie pozwól mi się załamać jak rok temu. Już drugich takich wakacji mogę nie przeżyć.. Byłam kiedyś taka silna.. Tyle motywacji, nadzieji, dumy i samozaparcia chodziło mi po głowie.. Pamiętasz mnie taką ? Się wszystko gdzieś kończy, mówią.
skomentuj | (0)
| 2010-05-26 | 21:33:20 |
To był straszny dzień.
Cały dzień to tylko wyżywanie się sorek na nas za swoje nie udane życie i gadanie o miłości. Kurwa nie dość, że mamy teraz serię wykładów własnie o tym ciężkim zjawisku to jeszcze zrobili nam dodatkowe zajęcia. Z każdą godziną słuchania o tym coraz bardziej uświadamiałam sobie, że ja tak naprawdę nie umiem i gdzieś w środku nawet nie chce kochać.. Nie chce z kimś być na stałe na dzień i noc, opowiadając całe swoje życie od śniadania do kolacji, być na każdy telefon, słuchać tych żalów, jakbym nie miała swoich problemów i jeszcze być całkowicie oddana.. opowiadać o sobie wszystko.. Oddawać się. Nigdy. Wolę być tajemnicza.. mówić połowę i zostawiać do domysłu resztę.. Kochać ale tylko na jedną noc.. Ja jestem tak w ogóle nie normalna dzisiaj też sobie zdałam sprawę. Mówił wykładowca, że jesteśmy młodzi, zakochujemy się, szalejemy, nastolatkowa miłość przepełniona szaleństwem, nieśmiałe buziaki.. Haha. I tak mnie to śmieszyło dzisiaj. Ja już jestem i czuję się taka stara i zgoszkniała, o skali jakiej nawet nie wiedziałam. To wszystko jest dla mnie takie głupie, nawine, dziecinne.. jakie szaleństwo ? Jakie pierwsze buziaki.. Szaleństwo to ja pamiętam jak w wieku 13 lat się po kurewskich dyskotekach jeździło. Pierwsze buziaki.. Taa. Pierwszy buziak.. O ile to buziakiem można było nazwać, od razu na ostro.. Bez ogródek. A dzisiaj to już nie ma żadnych słodkich buziaków, nigdy nie było.. Bo przecież dla nas prawdziwy hardcore to rzucanie się po masce samochodu pożerając się na wzajem..Dzisiaj mi się wydaje, że za szybko dorosłam. Za szybko spróbowałam wszystkiego..Nie ma żadnej magii. Nic mnie nie dziwi już w tym dla innych szleństwie.. Wszystko takie oklepane, przeżyte, normalne. Psycholog powiedział mi już dawno, że jestem już bardzo dojrzała, ale dopiero teraz zrozumiałam o czym mówił tak dokładnie. Powinnam żałować, wiem. Heh. Opowiadał, jak dziewczyny płaczą nocami przez chłopaków.. Nigdy by mi nawet nie przyszło do głowy płakać przez kogoś.. Chociaż pamiętasz.. Była okazja. Ty może płakałeś.. Ale to przezemnie a nie ja przez Ciebie.. I dzisiaj sama sobie wydaje się taka nudna. One się zakochują, płaczą, śmieją, szaleją są w moim wieku. A ja.. to wszystko mam daleko.. Jestem taka poważna, mądra alkoholiczka. Imprezy na najwyższych obrotach bo już nie umiem nawet tańczyć pijana.. Dla mnie w życiu jest dzisiaj tylko pare rzeczy, które mnie uszczęśliwiają.. Żadnej magi nie ma, jest rutyna, normalność, rzeczywistość.. Nie marzę już nawet. Mówili, że z jednej strony to dobrze. Mam połowę cierpienia mniej. Wiele za sobą. Dzisiaj powaga i wyśmiwanie innych jak mogą jeszcze być tak dziecinni. Jutro melanż.. A z drugiej strony szkoda troch, ze dzisiaj to wszystko nie znaczy juz nic...
Znalazlam sobie lek.
Bylam juz w 2 wolnych zwiazkach. Jednym tym pierwsyzm.. Pierwszym w zyciu zwiazkiem i juz wolnym.. i 2 bardzo, bardzo wolnym wlasnie z K. I do tego chce wrocic. Po przyjemnosc, nie po milosc wracam. Szkoda tylko, ze moze do ciebie K.. nie do wczesniejszego. Wczesniejsza notka.. Tak, zobaczlam cie i wszystko znow wrocilo. Na chwile... Juz nie mysle. Chyba mam juz to za soba, pogodzilam sie z tym jak jest. Wygralam.. Nie wiem czy ty myslales. Ale nie wierze, ze nie bylo nutki zamieszania w Twojej glowie. Zreszta temat zamkniety...
Mam nadzieje, ze jutro bedzie dobry dzien.. bo juz nie wytrzymuje w tym napieciu, ktore teraz mamy..
skomentuj | (1)
| 2010-05-23 | 13:30:54 |
`Dziś przeklinam każdą z chwil, w których wywołałam łzy. Załuję moich słów, które zadały Ci ból. Nie ważne jest już nic gdy nie mogę z Tobą być. Nie ważny cały świat, gdy bez Ciebie żyć tu mam. Bez Ciebie nie mam gdzie podążać w moim śnie. Bez Ciebie jest mi źle - wszystko staje się tłem. Podążać z Tobą chce, lecz ciągle boję się wykonać pierwszy ruch, by odzyskać Cię znów.
Tamten dzień rozdzielił nas na zawsze. Tamten dzień oszukał moją wyobraźnię. Jeden ruch, rozdzielił nas na wieki. Jeden gest był nie potrzebny, nie zaprzeczysz..
Zazwyczej nie pamiętam tych chwil przykrych, złych dni. My skryci, znów sobie w głowie problem, trace oddech. Nie powiesz, że znasz nas, nie jeden moment. Płomień w głowie, pamięć wrogiem. Strach pod nogi kładzie kłodę. Bo nie wiem już jak mam sama się pozbyć wspomnień. Myśl o Tobie sprawia, że wciąż idę w tą stronę gdzie czekałeś. [...] Wtedy tam nie było dla nas świata. Wtedy liczyło się to piękno, które nas już nie otacza. [...] Wtedy gdyby nie to.. Bylbys nadal...`
Czułam gdzieś pod skórą, że ta noc coś przyniesie.. Nie mogłam odczuć tylko, czy to będzie dobre czy nie. I dalej nie mogę. Mieszane uczucia mam. Bardzo mieszane. Z jednej strony mogłyśmy tam nie jechać.. A z drugiej dobrze, że pojechałyśmy.. Nie wiem. W sumie huj mnie to teraz obchodzi. Stało się. Nię będę żałować. Bo żałuję już za wielu rzeczy. Ale chyba nie tak bardzo jak tej jednej. Tej jednej nocy, jednego gestu, jednego słowa. Chociaż to są bardzo bolesne wspomnienia, nie wiem czy chciałabym zapomnieć o tym o co mnie wtedy spotkało. Pewnie się zastanawiałeś wczoraj gdy tak patrzyłeś na mnie jak stoję z chłopakami, śmieję się, piję kolejego drinka, patrzę na Ciebie i nic, czy ja w ogólę żałuję.. Nawet nie wiesz jak bardzo.. Nie wiesz, nigdy bym tego nie pokazała. Ty nie umiesz grać.. Ja zawsze byłam tą pierdoloną artystką, wiesz przecież. I wczoraj zagrałam idealnie kolejną rolę w swoim jebniętym życiu.Wczoraj wróciło wszystko. Każde wspomienie, każda myśl, każde słowo. Chciałam w pewnym momnecie życić Ci się na szyję i być taka jak kiedyś, beztroska mała dziewczynka bez nałogów w Twoich rękach. Być taka naturalna jak kiedyś.. Spontaniczna jak dziecko.. I nie umiałam. Stałam tam jak diwa i grałam. Mimo, że to nie 08 czyję się tak jak wtedy.. Już nie wiem co myślisz. Nie wiem w ogóle jak to jest. Taką malutką chwilkę z życia byliśmy tam razem, nic niby nie zanczącą chwilke dwoje gówniarzy bawiło się księżycem. I teraz już tyle czasu.. Może coś było naprawdę. Idealne połączenie? Jaka ja jestem dziecinna. Przestań M. Nigdy tak już nie będzie. Ty jesteś już taki dorosły.. Pewnie już nie umiałbyś taki byc.. Ja też już jestem taka stara.. Tak się właśnie czuję. Jak stara alkoholiczka, która w życiu do przeżycia ma jeszcze tylko śmierć z pozytywnych rzeczy. Nie nawidzę siebie za to, kim się stałam.. Marzenia się spełniają wiesz ? Tylko często nie te, które by wyszły nam na dobre..
Przejebałam w tym miesiącu 350 zł na imprezy. Wczoraj tata policzył ile przepiłam, dobrze,że nie liczył towaru i zakupy..
- Czy to nie jest tak córeczko, że wypełniasz życie sybstytutowym szczęściem za pieniądze ?
Jest tato, ale co mam Ci powiedzieć? Że wolałabym już umrzeć dzisiaj, zostawić w pizdu to wszystko co tu mam i poprostu być szczęśliwa nawet w piekle ?
Nie pytaj jeśli tak naprawdę nie chcesz znać odpowiedzi.
Brat. Wódka. 16.00.
skomentuj | (0)
| 2010-05-21 | 21:39:24 |
To był długi dzień. Długi i bardzo cieszący mnie dzień. W sumie cały przesiedziałam w ogrodzie, układając rzeźby, kosząc trawe i sprzątając salon na dworze ale jakoś było mi miło. Nie pojchałam do szkoły. Już lece po bandzie na ostrno. W tym tygodniu w szkole byłam 3 razy, w czym 3 zaspałam i 2 uciekłam po kilku lekcjach więc taki tydzień lajtowy, ale zjaebany strasznie dlatego dzisiaj musiałam odpocząć.. Sama. Miedzy moją ogrodową naturą, którą tak kocham..
W ogóle był dzisiaj jakiś dzień dobroci.. Odwiedziłam dziadków. Kiedyś uwielbiałam tam jeździć. Prawdziwa wieś. Najbliższe domy to i tak za daleko, woda, pola, garaż, w którym często dłubiemy z tatuśkiem, w tych cackach.. Kiedyś lubiłam. Jechałam tam na całe wakacje, były siostry, upał, zabawa. Dzisiaj nie lubie tam jeździć. Nie lubie tych docinków babki.. Że powinnam się wziąść do nauki, bo rodzina wykształcona, a jak ja wyglądam. Że mogłabym wziąść przykład, z ciotki jakiejś tam , której nawet nigdy na oczy nie widziałam i wykładać gdzieś we Wrocławiu matematyke, albo z siostry, która studiuje na 2 uczelniach w 2 różnych częściach polski. Za długoe, włosy, za czerwone paznokcie, dlaczego ciągle imprezuje.. Co ? Już idziesz ? Kobieta powinna siedzieć z kobietami i gotować mężczyźnie a nie tylko siedzieć z ojcem w garażu i dłubać w samochodach.. Co ty kiedyś swojemu mężczyżnie jeść ugotujesz jak przyjdzie głodny ? Śróbki mu walniesz na stół ? Dla mnie może i smar wpierdalać, nie zmierzam nigdy w życiu prać gotować i sprzątać jakiemuś nierobowi, który będzie dzień i noc mnie wykorzystywał. Nie. Nie będę Babiciu kurą. Nie będę też wykształcona jak reszta rodziny. Nie. Jestem pierdoloną egostką. Będę żyła tylko dla siebie. Robiła tylko to co chce i kiedy chce. NIe chce kończyć 5 szkół bo tak trzeba, żeby nie odróżniać się od reszty. Nie będę rodziła żadnych dzieci, bo nie chce. I nie będę przeciętną koboetą. Już nie jestem. Będę inna. Trudno. Już się pogodziłam z tym, że jestem czarną owcą w naszej rodzinie. Ja nie zmarnuję sobie życia. Chce żyć tak jak mi się będzie chciało. Nie tak jak wy mi zagracie. Czy tylko tata we mnie wierzy.. ? Dobrze, że jesteś.
Wczoraj jednak udało mi się być w szkole. I nieszczęśliwym zbiegiem wydarzeń znalałam sie na jakiś zajęciach przygotowanych dla nas z racji zawodu i naszej mało wartościowej młodości o uzależnieniach. Nie chciałam ta być. Kolejne pierdolenie o tym, jakie to są narkowyki i wóda, jakbyśmy nigdy się z tym nie spotkali. Ludzie. No i było by pięknie, gdybym przesiedziała te godzinki w spokoju, patrząć jak 2 niedułuczone wielkie panie psycholog robią z moich klasowych pojebańców przedszkolaków, każąc bawić się im w jakieś dziecinne zabawy, pokazując jakies tam uzależnienia. Boże, widzisz i nie grzmisz, więc ja musiałam, żeby ratować ich honor i mój czas.
[...]
- Paliła pani lolka kiedyś ? Jebnęła sobie pani kiedyś tak w żyłę, że przez 3 godziny miała orgazm ? - mój kolega :D
- Nie, oczywiście, że nie to zabironione. Narkotyki uzależniają, niszczą ludzi.. kurwa srała baba pod lasem..
Nie wytrzymałam. Musiałam wyrazić swoje zdanie. Jak człowiek, który nigdy blanta na oczy nie widział może mówić o nim jak o kurwa śniadaniu. No jak ? Tak, tak wszechwiedzące książki. Już nie pamiętam co mówiłam. Mały wykładzik o tym, że tak naprawdę gówno o tym wszystkim wiedzą i marnują mój czas, kiedy ich gadanie gdy same się co chwile mylą, pytając jedna 2 czy tak było tam napisane leci obok nas. Widać 2 dziewczynki idealne. Z idealnych rodzin, domów. Kasiążki, książki, kawka. Nic o życiu. Nic. Pytałam czy fajnie tak mówić tępo tym chłopakom w poradni o tym co złe, skoro wyjdą z tamtąd i świat nie daje im nic lepszego niż te pare chwil na głębszym wydechu.. Nic nie mówiły. Stanęły i patrzyły na nas jak na okazy jakiejś głębokiej patologi, gdy we 4 z moją koleżanką i kolegami nawzajem wymienaliśmy zdania. Zaczęłam i skończyłam. Im dziękuję.
- Czy Ty w ogóle powinnaś chodzić do klasy psychologicznej ? Jakim ty bedziesz psychologiem ?
- Może lepszym niż wszyscy.
[...] - .. i wychodząc z tych zajęć co teraz zrobicie ? - Idziemy się naćpać. -Kochani koledzy.
Nie rozłościłaby mnie tak bardzo gdyby nie powiedziała, że bardzo się cieszy z tego, że nie ma legallizacji, dopalacze są jeszcze przesz chwile legalne.. i w ogóle i Ci co w wierzą, że ktoś zalegalizuje co kolwiek z tego to tępę gówniarstwo. Mogłam ją tam zabić.
Nie chce być żadnym psychologiem kurwa. Nie chce być taką tępością chodzącą i opowiadającom ludziom jak może być pięknie gdy wszyscy zaczniemy się miłować. Jestem nie normalna.
Tak po za tym nic się nie zmienia. Tu się ciągle pije i reszta. Nie wiem co jutro. Pewnie jakiś balet jak co sobote, żeby zapomnieć o wszystkim w ostrym klimacie kurewskiego życia i powrót do normalności. Nie wiem. To już chyba w ogóle nie jest normalnośc.. Albo nią własnie zaczęła być ?
skomentuj | (0)
| 2010-05-18 | 15:30:15 |
Wciam na obiad czekoladę. I najlepsze jest to, że ja nawet nie lubie czekoledy, ale muszę ją wpieprzyć bo jestem głodna i nic innego nie mam w pokoju do jedzenia a przecież po wielko majowej kłótni z tą moją nieszczęsną matka, nawet nie mam zamiaru zchodzić na obiad. I to o co, właśnie o ten pierdolony obiad. Życie. Ale tu wcale nie chodzi o jakiś tam obiadek. Bo ja pierdole to, nigdy nie zajmowałam się błachostkami. Tu chodzi o coś więcej. Poprostu o szacunek i jakieś normalne, godne życie, którego mnie tutaj pozbawili. Ja nie będę siedziała cicho, patrząc na wszystko gdziś z boku jak szara myszka. Nie. Ja mówię głośno. Zawsze mówiłam, i nigdy tej pojebanej matce to nie pasowało. Że ja w ogóle się o coś kłócę, jak moja młodsza siostra siedzi jak malutki biały pierdolony króliczek wielkanocny, zgadzając się na wszystko. W ogóle jest pojebany dzień dzisiaj. A jeszcze na koniec dnia, bo dla mnie się już skończył, poznałam mężczyzne, który bosko prosił mnie o numer, krzycząc, że zostawi żoną i te pojebane dzieci, bo chce tylko mnie i możemy teraz nawet iść jej to powiedzieć. Nie wiedziałam już gdzie mam ukryć oczy, gdy każdy zaczął patrzeć się na mnie jak na jakąś ździre, która własnie rozwaliła szczęliwe małżeństwo. No ludzie.. Jeszcze żeby był pijany. A tu idzie normalny człowiek, staje nagle przedemną i się oświadcza. Już przekroczyłam dno ludzi popierdolonych w swoim życiu dawno. Wiem. Na czele moje matka, ze swoją przybraną mamusią i reszta niedojebów. Mam poprostu tak dosyć już dzisiaj tego dnia, że coś mi się robi.. w sumie to nie dobrze, po tej czekoladzie obiadowej i fajkach, którymi próbowałam zabić ten cholerny głód. Zresztą. Idę na jakiś obiad.. Se kurwa do sklepu.
A tak w ogóle to miło, że się odzywasz.. Zawsze Cie lubiłam.. ;) Starzy znajomi są zawsze ponad czasowi. Starzy - dobrzy znajomi.
skomentuj | (0)
| 2010-05-17 | 12:06:33 |
Mam już dosyć tej ciszy.
W sumie w dupie mam czy to ktoś usłyszy, bo każdy kogo znam gówno o mnie wie. Mam już dosyć tych rad, mam już dosyć tych ścian. W sumie już nie czyję, że rozumiesz mnie. Mam już dosyć tych miejsc...
Tego, że muszę tkwić w tym, być tu.
Nie tego chce - to nie jestem ja. Nie tego chce.. Oni przed chwilą poszli, a butelki są puste. A ja chce, więcej, więcej, więcej wiesz... ?
Kurwa mać, nie tego chce.

Ty chcesz z tamtąd uciekać a ja dałabym wszystko by być tam.. W moim ukochanym miejscu na ziemi.. Znów tak bardzo tego chce.
Nie mam siły nawet pisać o tym co teraz myślę i czuję. Powiem jedno. Dajemy wam ostatnią szanse. Nie powinnyśmy. Mamy zasady, ale dostaniecie ostatnią szanse. To nadzieja także dla nas, nie jest tak, że robimy to z serca, bo ja go nie mam. I tylko dla waszego interesu bym tego nie robiła. Macie godzine. Być może ostatnią godzine...
I nie chce też kurwa pisać jak wczoraj zawiódł nas przyjaciel. Nie chce nawet o tym myśleć. Już Cię nie znam. Myślisz, że zawsze będę taka miła, podczas gdy ona wyśmiwa Cię do woli, a ja staję w Twojej obronie. Skończył się kredyciek miłości ode mnie dla Ciebie. Przegrałeś. Będziesz żałował, wiesz o tym. Już nie raz tak było, ale dawałam Ci jeszcze jeden raz pokazać, że jesteś jednak inny. Nie, nie jesteś. A ja jak głupia chciałam w to wierzyć. Miałaś racje. Chyba pierwszy raz od tak długiego czasu. I do tego wciągnąłeś w to jego.. Gratuluję wam obu. Nawet nie wiedziałam, że jesteś tak naiwny i zarazem potrafisz tak kłamać dla kolegi, który wyszpelał by Cię za pierwszym lepszym przypałem. Cóź. Nie znamy się już dzisiaj. Ja nie potrzebuję hwastów między wartościowymi znajomymi. Taki bit na tego geja zmarnowaliśmy Ruda ;d.
Żyjemy dalej. Ja mam wolne, leże sobie i się kurwa opalam cieniem i dymem, który własnie wydostaje się na wolność tworząc taki element mojej zadumy..Nie chce już nikomu patrzeć w oczy.. Źle się dzieje. Pusta jestem, ale w ciąż mam nadzieje. Że w końcu stanie się cud i zmieni moje życie. Taki cudowny - cud.
`...przecież mówiesz mi, że to jest złe.. Sama już chyba tak myślę, nie wiem, wiesz.. ? `
skomentuj | (0)
| 2010-05-16 | 16:43:51 |
Jak można kręcić się koło dziewczyny całą noc i nie zagadać chociaż próbujesz już od kilku miesięcy.. To była ostatnia noc. Nigdy nie zapomne tego.. tego wzroku jak z filmu, gdy do ostatnich chwil gdy nie zniknęłam w samochodzie patrzyłeś z nadzieją, że jeszcze wrócę. Wtedy czas się zatrzymał. Chłopaki w ogół coś gadają, nic nie słyszę, otwierają mi drzwi, jeden zapala samochód a ja widzę tylko Ciebie. Szybko było, a jakby ta chwila trwała wieczność. I zniknęłam. Tak mi się wtedy strasznie żal zrobiło.. Że już więcej tu nie zatańczę.. Nie zobaczę was. Wczoraj tak bardzo chcieliście zobaczyć jak tańczymy.. Przepraszam, nie naćpałam się tak jak zawsze, wódka nie szła jak woda, nie ta muzyka nie potrafiłam poprostu.. Mimo, że jeszcze jedna ostatnia dyskoteka jest za tydzień, nas już nie będzie. Wczoraj było pożegnanie. Pamiętasz tą piosenkę, że znamy się tylko z widzenia a jednak lubimy się trochę czy jakoś tam.. Sprawdziło się. Lubiliśmyśmy się.. no nie ? Chyba w przeniesionym klubie nas nie zobaczycie.. Myślę, że to nie jest dobry pomysł. To już nie będzie to samo. Szkoda, że pół roku się poznawaliśmy. Dziś jest już za późno. Kolejni ludzie gasnął. A właśnie wczoraj zobaczyłam ten błysk..
Jak lubię spotykać moich starych znajomych z tym samym tekstem, że jestem wciąż tą samą wredną małą i że nic się nie zmieniłam. Heh. Sentyment chłopaki.. Ty też będziesz zawsze moim kolegą , wiesz.
Smutny szary dzień. Na dodatek jestem załamana stanem rzeczy.. Czuję jakbym coś straciła. Chociaż tak naprawdę tego nie miałam. Zresztą głupia jestem. Im to pewnie wisi. Nie ma co się przyzwyczajać jak mówią... robić melanż.. Nie długo będą. Juz za pare godzi przyjadą jacyś ludzie, którzy jednak mnie lubią ;) Znają lepiej, dłużej i lubią poprostu.. Dużo ich jest, nie będę kłamać. I znów kolejny raz ktoś przyjeżdza na %%.. Fajnie.. Chociaż może wolałabym poporstu poleżeć na podłodze z kimś normalnym i policzyć ile mam włosów na głowie... Tak bez sensu, poprostu..
Dobrze, że mam jeszcze tylu fajnych znajomych, którym pozwoliłam przekroczyć bramy mojego piekła.. I je polubili.. Heh. :)
`Wciąż są ludzie, którzy są tu ze mną...`
skomentuj | (0)
| 2010-05-15 | 19:22:05 |
Czasem marzenia się poprostu nie spełniają. Często poprostu coś sobie zaplanujemu w idealnym zwierciadle a potem nie dość, że jest całkiem inaczej to jeszcze nawet w najmniejszym stopniu nie tak jak chcielibyśmy żeby było. Życie mówisz. Ja powiedziałabym Ci dlaczego tak jest, bo mieliśmy na wykładach.. Ale nie pamiętam. Jak powłowy swoich marzeń teraz. Poprosu nie pamiętam. Nie pamiętam co jadłam nawet dzisiaj na śniadanie. Nie pamiętam Twojej twarzy, rejestracji ich samochodu i nawet smaku swoich ulubionych deserków nie pamietam mimo, że jem, widzę i przypominam sobie często. Zapominam próbując sobie przypomnieć. Nie jest tak jak chciałam. Miałam być dzisiaj w innym plastikowym niebie, cholernym klubowym kotle ze wszystkim co najgorsze, od czego ludzie uciekają kochając.. a nie jestem. Tak, kolejny raz tłumaczę sobie, że Bóg, że tak miało być.. Ale złość niesie inne poglądy. Szkoda. Nawet nie marze, że któryś z was sobie o mnie dzisiaj przypomni. Będziecie pamiętać jak będę wam potrzebna. Jak trzeba będzie zabrać na wesele super lale na pokaz, albo wpaść na piwko, lub na dobry towarek. Szkoda, że marzenia się nie spełniają. Tylu ludzi było by szczęśliwych.. i nie ważne czy stoją na krawędzi życia w luksusach czy na całkiem innej krawędzi życia i śmierci w biedzie.. Oboje byli by szczęliwy, jeśli jeden dostałby kawałek chleba a drugi przyjaciela. Pójdę tam dzisiaj. Ostatni raz zatańczę z nią na tym cholernym parkiecie dziwek i będę się dobrze bawić, z pokerową twarzą zakrywająca jak rozdziera mnie w środku ból. Bezczelną twarzą. Chyba najgorsze jest to, że tak naprawdę to nie wiem czego mi brakuje.. Za czym tak bardzo tęsknie.. Co tak bardzo chciałabym mieć. Mam przecież podobo kurwa wszystko. Dom jak trzeba, rodzine, mimo że wiele bym w tym domu zmieniła, ale mam. Nigdy nie brakowało mi pieniędzy. Czy chciałam kase na byle kurteczke po klasycznie małych cenach w adidasie czy rozpierdolić sare na melanżu, czy w clubie, zawsze miałam.. Zawsze za swoje.. Jazda na swojej kasie, wiesz jakie to uczucie ? Kiedy ona klęka przed nim za piwo. tak masz kurwa wszystko co chcesz. Za pieniądze. Tutaj nawet miłość można kupić.. Można, ja kupuję codziennie. ALe to nie o miłość chodzi. Czegoś mi brakuje w życiu co nie pozwala mi być szczęliwą. Codziennie kładąc się spać zastanawiam się czy jutro będzie dobry dzień.. Czy w końcu Bóg powoli mi dostać to czego nie mam, a czego mi cholernie brakuje.. I codziennie późno kładę się spać znów z uczuciem, że zmarnowałam ten dzień, nie szukając tego z czym tak naprawdę byłabym szczęliwa..
Wczorajsza wypowiedź mojej koleżanki, której mówiłam o tym co własnie napisałam. ;
Ja Cię nie rozumiem M. Masz wszystko. Masz zajebistych znajomych, z którymi się mega bawisz, na najlepszych klubach w okolicy, jesteś bardzo ładne, zgrabna, zawsze dobrze i dobranie ubrana. Z kurewsko okrutną miną idziesz rwiąc tych chłopaków, którym się leje ślina za Tobą.. - Ej no i co z tego Gośka jak żaden z nich nie podejdzie... - Nie pierdol, słuchaj.. Huj z nimi, ważne, że się parzą... Masz cudownego ojca, który dla ciebie zdjął by gawiazdke z nieba istna córeczka tautsia. Masz lajtową szkołę, z której jakbym była dyrektorką już bym Cię dawno wypierdoliła, bo przychodzisz kiedy chcesz i wychodzisz kiedy chcesz, nie uczysz się, wszystko masz za ładne oczy.. Kiedy ja musze zapierdalać za 2. Całe życie się bawisz kim chcesz, i z kim chcesz, kiedy chcesz.. nawet kurwa spacjalnie zamawiają Ci te pierdolone deserki o smaku tofii mimo, że nomrmalni ludzie ich nie kupują bo można żygnąć to zamawiają dla Ciebie! I powiem Ci, że jesteś zajebiście głupia, mówiąc, że czegoś Ci jeszcze brakuje..
Ty nie masz nic. I jesteś szczęliwa. Powiem Ci, że szczęscie to taki bilecik na loteri, który możę trawfić się każdemu i nikomu nie zależnie ile ma kg, na koncie i znajomych.. Ty wygrałaś.
Idę topić się w wódzie, dymku i spojrzeniach tych marnych cwaniaków.
Niech stanie się jakiś cud Boże.
skomentuj | (1)
| 2010-05-13 | 21:59:53 |
Słucham tej piosenki już tysięczny sto raz i dalej ją kocham. I w ciąż widzę w niej coś innego, coś magicznego, inne obrazy, uczucia, wpomnienia. `Znów tak mocno tego chce..`
Śnią mi się już Twoje oczy, te piękne brązowe oczyska, w które się codziennie zatapiam. Nie chce nic od Ciebie R. Od Ciebie też J. Chce się poprostu patrzeć w Twoje oczy, słodko uśmiechać i rozmawiać. Poprostu chce, żebyś Ty czasem się odezwał na piwo.. A Ty w końcu podszedł i zagadał bo już ledwno powstrzymuję się, żeby tego nie zrobić jak zawsze pierwsza.. Tak chyba za dużo chce. Niech to się jutro w końcu stanie.
Weeknd planuję dalej i robi się coraz bardziej ciekawie.. Oby, Oby..
`Patrzę na zegarek, co? Kolejny balet! Wszyskie ziomy dziś są.. Dziś Cię widziałem mówią inni. Ze mną Ci ziomale, którzy lubią rymy. Wiesz stoją za barem jeśli lubią limit.. [...] Patrzę na zegarek? Północ wybiła, godzina duchów zbiera swoje żniwa. Tracę oddech to ostatni łyk piwa.. Tyle tych cukierków, że cała się rozpływam. [...] Patrzę na zegarek.. Dopiero 22, siedzę piję drinka, kończę palić tego szluga. Uwielbiam klubowanie jak te sny o klubach, deja vi, ten sam klub i ta sama muza :P `
Posłuchałam Cię. Pierdole co o mnie mówią. Jestem jaka jestem. Uwielbiam się bawić. Kluby, imprezy, chłopaki, szpilki, fajki, piwka, wóda po stole się lejąca. Nie obchodzi mnie to kto jutro nazwie mnie dziwką. Ja mam swoich najbliższych znajomych i tych których jeszcze mam poznać i dobrze się zamierzam bawić. Do końca ile mi tu jeszcze zostało i dalej. Nie będę całe życie siedziała patrząc żeby ktoś przypadkiem mnie nie zobaczył w czerwonej kurtce i panterkowych szpilach, mówiąc co ta ździra znów odpierdala. Kurwa zazdrośni są. Że ja mam to wszystko czego oni mieć nie mogą. Idę błyszczeć. Mów co chcesz, wychodze po tym kryzysie milion razy silniejsza. Teraz Cię zniszcze. Jak kiedyś..
skomentuj | (0)
| 2010-05-12 | 21:32:12 |
Tak to znów ja. Ta sama, zła przeokropna dziewczyna. Znów wracam tu, żeby pozbierać myśli, ułożyć sobie jeszcze raz życie, zanim znów nie będzie z niego co zbierać. Wracając do ostatniej nocnej rozmowy z chłopkami bardzo dużo sobie uświadomiłam. Próbowałam jak ona znaleźć szczęście w 2 człowieku, takie potrzymanie tych moich spraw, których nie nawidzę, z którymi sobie nie radzę.. Mieć jedną osobę na codzień a nie z kwiatuszka na kwiatuszek.. Znajomość na 1 dzień lub 2 tygodnie. I to jest chyba najgorsza tragedia, że w ogóle próbowałam. Tak mi się jakoś zaczęło podobać ostatnio to co mówisz, jak się zachowujesz, chociaż nigdy nie zwracałam na ciebie uwagi i czegoś mnie nauczyłeś kolego. Zmarnowałeś tyle czasu.. Ja bym nie umiała. Nie umiem z kimś być. Nie.. to nie ja. Ja muszę być wszędzie i nigdzie, z jednym i z drugim pogadać, z tymi pić z tymi palić, wyjść do tamtego pogadać o życiu, albo iść słuchać jak on znów sobie coś zrobił. Jeździć na te imprezy, bawić się, pić, przebywać z masą ludzi, poznawać, odnawiać, mieszać. A tak.. należeć do kogoś jednego... W ogóle jak należeć.. Ja jestem wolna, nikt mnie niebędzie miał, bo ja tego nie chce.. Właśnie uświadomiłam sobie też, że ja mam jeszcze tyle lat zabawy, chociaż ostatnio w to wątpiłam, ale mam jeszzce przed sobą tyle kurewskich nocy tańcząć na stole, podrywając największych cwaniaków i tyle miejsc do zobaczenia, tyle do przeżycia, może jakieś studia, chociaż przecież mówiłam, że nie, ale nie wiadomo. Może nawet moje najukochańsza Warszawa, gdzie zawsze staje mi serce z miłości do niej.. Może praca Londyn, Berlin, Amsterdam.. Tyle jeszcze przedemną.. Powtarzam się. Nie chce żeby mnie coś tu trzymało, bo z wposmnieniami raczej nie bedzie problemu. Będę uczyła się na twoich błędach, bo już dość nauczyłam się na swoich. Jednak nic nie mogę Ci dać. I nic nie chce. Szkoda wiadomo, ale lepiej będzie jeśli odejdziemy w swoje strony. Ty i tak już wiele straciłeś, ja mam jeszcze wiele do zyskania. Chce być wolna. A jednak chce być wolna jak zawsze.. jak już tyle lat..
Zapowiada się zajebisty weekend. Ale nie wiem co zrobie. Jest duża impreza w naszym mieście i mogę jechać z chłopakami, mogę jechać z nimi, mam nocleg, zajebista noc mogła by być z imprezy na imprezę... Ale jakoś po dzisiajszym głębokim zapale, nawet nie chce mi się tam jechać. W sumie nie lubię takich imprez.. Nie lepiej zostać w naszym klubie i ostatni raz dać występ na tym parkiecie.. ? W sumie to nie wiem. Już więcej pwwnie na nim nie zatańczę, a ta impreza z jednej strony wydaje mi się beznadziejna z 2 masowa. Klub z jednej strony też wydaje się już taki oklepany chociaż bywałam tam co miesiąc albo i żadziej ale to już ostatnia noc. Nie wiem, ale coś mnie pcha w świat jednak.. Zobaczymy. Niedziela też już była planowana, chcicałabym żeby się udało, ale coś chyba cienizna.. Nie ma tam już do kogo jechać.. Nie wiem zobaczymy.
Chyba powoli wracają mi siły po tym kryzysie. Powoli wracam JA.. Znów mam chęci do niekończącej się zabawy i poznawania nowych ludzi. To dobrze. :) Chyba właśnie ta impreza mi spadła z nieba.. Wiem już, że to ja kiedy mam chcęć pić do nieprzytomności i inne.. Chociaż wciąż mam chwile kiedy siedzą potwornie zamyślona w swoich myślach i już nie jestem w stanie kontrolować tych wpadek w własną otchłań myśli, nie słuchając nikogo.. Znów będę sobą. Może jednak się uda.. Wierzę.
skomentuj | (0)
| 2010-05-11 | 18:50:04 |
Popołudnie. Takie jak zawsze, znika z twarzy uśmiech rozdawany przezemnie na ulicy. Jestem tu, i jak nikt nie widzi, zdejmuję maskę, jedną z wielu.. Chociaż żeby zdjąć wszystkie trzeba dużo więcej zaufania i cudu z nieba.
Zamykają nasz klub. Dzisiaj niby mnie to nie obchodzi, ale pewnie w wakacje, jeśli oczywiście tu będę, będzie trochę nudno. Nawet może bardzo nudno.. Ktoś powiedział, że jesteśmy jak artystki ze spalonego teatru.. A tak to ja powiedziałam, jak dowiedziałam się, że nie mamy już gdzie tańczyć.. W sumie jaki ten klub był to był ale nie było najgorzej.. na nasze 'występy' przyjeżdzało dużo osób. Ostatnia sobota.. Nie wiem, czy tam iść.. w sumie i bym poszła, ale dużo bym dała, żeby być w tych chwilach jednak z innymi ludźmi i innym miejscu.. Cóż. Nie zawsze, a raczej nigdy nie ma się tego co by się chciało mieć.
Dużo tu piszę ostatnio bo jakoś mi to pomaga.. A nie powinno. Przecież powoli się żegnamy. Już zostało mniej niż miesiąc. Trochę żałuję, że nie będę miała gdzie wylać swoich żali, ale życie idzie do przodu.. Wakacje jakieś.. Jakieś plany.. Jakieś marzenia.. W każdym razie, jeszcze jestem i ten blog żyje razem ze mną.
Wczorajsza noc.. Zamuliłam strasznie. Chyba jeszcze nigdy tak nie zanudzałam, a mimo wszystko jakoś było tak fajnie.. I nic nie ćpałam, nic nie piłam. Zabawny jesteś. Naprawdę fajny chłopak. Nie wiem czemu wcześniej tego nie zauważyłam. Historia podobno lubi się powtarzać mówią.. Ale chyba wczoraj się przekonałam, że na siłę próbujemy. Nie ma nic. Chemi nie ma, a nie tak była, w sobote ale byliśmy już nie trzeźwi, więc nie ma o czym mówić. Chyba sobie zawsze na siłę próbowałam wmówić, że coś z tego będzie. Za każdym naszym spotkaniem sobie tak wmawiam.. Ale to nie prawda. Szukam na siłę. Wczoraj zdałam sobie sprawę, że ja w sumie takiemu chłopakowi jak Ty nie jestem w stanie nic dać. Nic.. Wygląd to nie wszystko. Za młoda jestem. Nie wierzyłeś. Jak mogę być tak młoda wyglądając na 20 lat i rozmawiając na 25. Zabawne prawda. No szkoda, bo naprawdę jesteś bardzo fajny ale za dużo nas dzieli.. I to nie jest tylko wiek i ogólne życie, ale moja przeszłość z Twoimi znajomymi.. I znów zeszliśmy do tego samego tematu. Znów ona psuje wszystkow moim życiu. Bo tu, bo teraz.. Wszystko nie tak. Już nigdy tego nie poczuję prawda Boże.. Nie dawaj nadzieji, nie okłamuj. Wczoraj uświadomiłam sobie przy waszej dorosłej rozmowie, bo przecież jesteście już bardzo dojrzali... że nie chce chłopaka na dłużej, bo nic mu nie mogę dać.. Nie chce żeby mnie cokolwiek tu trzymało. Chce jechać w świat i bawić się codziennie do upadłego w innym, moim świecie.. Tak w pustym świecie metek i spraedawanej miłości z luksusami, ale wiesz co.. To mnie tak naprawdę uszczęśliwia. Plany ? Tylko poczekać sobie, aż bedę mogła w końcu prysnąć z tąd na zawsze.. Zostawiając tu znienawidzoną przeszłość, wszystkie fałszywe twarze, wpomnienia, kilka naprawdę dobrych występów i zajebistych melanży i kilka fajny ludzi, za którymi może kiedyś zatęsknie, ale tu już nie widzę perspektyw od 3 lat, może nawet 4 kiedy zaczęło się to piekło. Tak mało zostało..Wystaczy teraz w spokoju czekać.
Tak mnie zastanawia o czym teraz myślisz...? i nigdy się nie dowiem.
skomentuj | (0)
| 2010-05-10 | 18:00:33 |
Słucham starych płyt. Starych piosenek z twojego rapu i z mojej miłości wtedy. Przypominam sobie jak siedziałam tu w to lato 08, były takie piękne ciepłe dni. Byłam takim beztroskim dzieckiem,wchodzącym w ten cholerny świat tutaj, gdzie teraz jestem królową, żaden pozytyw dodam. I już wtedy wiedziałeś, może czułeś. Ja nie wiedziałam, myślałam, że to kolejny sen, w którym mogę być czyjąś żoną i kochanką jak wtedy i mieć to wszytko nie płacąc za nic. Myliłam się. Dało mi życie poszaleć i w jeden wieczór zabrało wszystko na bardzo długi czas. Pocieszam się, bo niby odzyskałam wiele, sprostowałam kilka dosadnych prawd, poznałam ludzi i inne interesy. Ale nie wszystko dało się tak załatwić chęciami. Mówiłeś przyjacielu, że jak się bardzo czegoś chce i w coś bardzo wierzy to można. Kiedyś w to wierzyłam jak Ty M. Ale jak ostatnio to mówiłeś to były bardzo puste słowa, może za wiele razy mnie ta wiara zawiodła, żebym teraz mogła w to wierzyć jak kiedyś tym młodym serduszkiem, nie zatrrutym moim dzisiejszym życiem i używkami. Ona pytała mnie kiedyś co, gdybyś nagle staną przedemną bym ci powiedziała ? I tak już 2 lata nie wiem. Nie wiem.. Tak, tak nie wiadomo co się może stać, ale.. Nie których rzeczy nawet Bóg by nie zmienił, tak myślę.Wiem to dzisiaj, chociaż moja nadzieja krzyczy ze środka, ale wiem to dzisiaj, że już nigdy nie porozmawiamy, nie tak jak wtedy. Nigdy nie będziemy się już tak wspólnie bawić jak przyjaciele na tych grilach i nigdy już może Cię nie zobaczę, bo krótko mi tu zostało żyć, tam podobno czeka na mnie lepszy świat, ale czy na pewno ?
Pytasz mnie co się stało z tamtą dziewczyną, którą miałeś okzaje znać? Ja nie znam żadnej odpowiedzi sensownej. Mogę Ci powiedzieć jedynie, że wyrzucili mnie z nieba a piekło mnie pochłonęło od razu. Patrze na te zdjęcia dawne. Na ten mój szczery uśmiech, gdzie byłam naprawdę szczęśliwa i sama siebie pytam kto to..
Zobaczyłam w sobotę kilka osób z cieżkiej przeszłości i pare spojrzeń, których nie nawdzę i wszystko wróciło. Tak nie nawidzę tej mojej przeszłości. Tego co zrobiłam, albo i nie zrobiłam. Tego jak skrzywdziłam paru ludzi nie widząć jak sama siebie krzywdzę. Ja sobie sama nie jestem w stanie tego wybaczyć.. Jak mam ciebie lub was o to prosić.. Nie umiałabym nawet.. już nie biegam po dziadkowych polach z nią, kiedy to śpiewała nam weselne piosenki, już nie czekam godzinami na gg na tą jedną minutę.. Nie uśmiecham się szczeże jak kiedyś. Teraz jestem tą pieprzoną damą, jak mówisz i nie jestem szczęśliwa. Pozostaje mi tylko jechać dzisiaj z nimi na jakieś mocne piwo, mimo tego, że znów rozwaliłam kręgosłup przez sobotę i nie mogę mieszać leków z %. Ale pojadę pewnie i zmieszam znając mnie. Hardcorek jak zawsze, nie.. Lubisz to. Albo może przyzwyczajenie, bo już od paru lat nic nie czuję robiąc coś szalonego, jak kiedyś tych motylków w brzuchu. Nie ma ich, bo pewnie utonęły w wódzie. Idę na miasto, topić się z nimi w naszych wspólnych troskach, przy dzwiękach hip hopu. Powiem tak. Żyjmy szybciej, bo chce już umierać, jak kiedyś powiedziałeś w żartach.. i tak wszyscy pójdziemy do piekła. To był żart?
Kochanie to klęska.
skomentuj | (1)
| 2010-05-09 | 21:10:00 |
Tak, tak wiem. Nie pozwolicie mi tu być szczęśliwą, żebym miała się zabić. Uważajcie ludzie co robicie bo przeszłość jest straszna.. I ciągnie się za nami w nieskończoność. Muszę z tąd uciekać jak najszybciej. Niektórych błędów nie da się naprawić, wiem. Za dużo ich na moim koncie i za dużo osób o nich wie. Pocierpię w ciszy, jak zawsze. Jak dama. Pewnie nie ostatni rok, ale jeden z ostatnich. Nie wiem, jak D. i G. , I. nawet moje najbliższe koleżanki sobie z tym radzą, ale ja nie jestem już czasem w stanie znieść mojej przeszłości. Są chwile, kiedy brzydzę się sobą i znajomością ich wszystkich. Chciałabym dzisiaj umrzeć i urodzić się jutro na nowo, albo w ogóle nie istnieć. Nic mi dzisiaj nie pomoże. Ani wóda, ani kreski, ani dym, nawet to, że mam za sobą bardzo udaną noc na parkiecie z bardzo fajnym chłopakiem i znów ich wszystkich na domiar uwodziłam, co podnosi zawsze morale. Boże. Tak próbowałam żyć normalnie po tym wszystkim. Wstać, otrzepać się, wytrzeć pot z czoła i biec dalej. Ale są chwile, kiedy nawet moja silna osobowość, ma granice swojej wytrzymałości. Zniszczyła mnie moja uroda, kasa, którą obierałam się codzień w złoto i mój pociąg do kurestwa. Cała prawda o mnie. Mam dość udawania, że wszystko jest oke. Nie jest kurwa, nie jest. Już nie czuję się z nikim związana tutaj. Nic mnie tu nie trzyma, nic. Jeśli w tej minucie, zadzwoniłby ktoś z propozycją innego życia przyjęłabym bez wahań.
Boże. Ja tylko chciałam być naprawdę szczęśliwa. Takim sposobem, który mi najbardziej odpowiadał, w którym mogłam się sprawdzić. Przegrałam wszystko. Nie nawidzę siebie ale chyba nie bardziej niż kilku osób z okolic i tych wyrytych najostrzejszym nożem na sercu dat. Nie chce pomocy. Żadnej. Chce poprostu odejść.
Nie, nie wiesz jak to jest i jak boli, nie wiesz. To mnie w końcu zabije, ja już nie umiem, nie chce, nie próbuję nawet dążyć do moich ideałów, marzeń, nie ten czas, nie ci ludzie i nie te anioły nademną. Żyję, wiesz jak cieżko?
Sami fałszywi ludzie. Nawet przyjaciele, nie wiem już komu ufać, sobie już nie ufam. Do Ciebie tylko jedno.. Chcież chciałabym Ci naprawdę dużo dać, nie będziesz szczęśliwy, może umiałam na moment dać ci radość, ale zniszczą cie te słowa. Lepiej jeśli ja będę cierpiała sama.
`A do ciebie skarbie jedno.
Gdybym mogła Cię przekonać.
Może gdybym gofnęła czas, zechciałbyś mnie pokochać ? `
Cierpię.
skomentuj | (2)
| 2010-05-05 | 22:52:47 |
Właściwie to nie wiem dlaczego siedzę tutaj a nie z nimi gdzieś. Własciwie to nie wiem też dlaczemu każdy mnie tak chwali a ja wciąż siedzę kurwa na tym samym krześle kojeny rok sama, chociaż mogłabym teraz być gdzieś indziej, z nimi.. robić tyle ciekawych rzeczy.. albo poprostu pomilczeć patrząc w niebo.. Nie wiem. Wymyślam już.. przecież i tak dużo się dzieje. Ale chyba to nie to co tak naprawdę bym chciała mieć. Coś stałego, tak naprawdę, szczęście na dłużej.. nie na chwile, która ciągle sobie funduję w postaci białej lub tych znajomych, którzy dzisiaj są a jutro już nie ma, po jutrze będą inni. Płynie czas w takich nie stałych uczuciach. Nic nie jest na pewno. Oni już nie przyjeżdzają, nie dzwonią a przecież wydawało mi się, że to już na pewno, na zawsze, tyle czasu, przyjaźń i nie ma nic.. Mija tydzień, drugi i nasze drogi znów się rozbiegają, by za jakiś bliżej nie do określenia czas zadzwonić niby nigdy nic. Wróciłam do chłopaków z murka.. I tam też już nie ma co zbierać.. Nie ma już nikogo. Nikt nie przychodzi, nie siedzi godzinami. Nie ma już tam mnie mimo, że jestem to już nie to samo miejsce bez nich.. bez niego. Własnie.. Nie ma już jego. Dragi zabiły tego chłopaka, którego wtedy znałam.. Nie wiem, może i przeze mnie, może i coś znaczyłam.. Może strasznie skrzywdziłam, nie wiem, przepraszam też nie wystarczy. Chyba się wyleczyłeś innym lekiem, którego ja nie mogłam Ci dać, ale oni za kase.. Nie ważne, nie chce o ty myśleć. Krzywdzę ludzi. Strasznie. I powinnam już chyba nie oddychać, żeby codziennie kogoś nie skrzywdzić. Już chyba sama nie wiem co chce. Mam wszystko a tak naprawdę nic nie mam. Nic na stałe, nic wiecznego. Wszystko na szybko, już czasem nie wiem co jest prawdą i kto kłamie jak nie ja i ona. Wszyscy okłamujemy siebie na wzajem. Dzisiaj zdałam sobie sprawe z kilku ważnych rzeczy.. Że tak naprawdę to miejsce nauczyło mnie jednej zadasy, podstawowej ; Nie ma tu przyjaciół, jeżeli umiesz liczyć to trzeba liczyć sobie błędy a nie czyjeś.. Własnie nauczyło mnie dzisiaj, że jestem taką zadufaną w sobie panienką, że nawet nie dostrzegam uczuć innych wywyższając swoje pod niebiosa. Może i dobrze, teraz będę ostrożniejsza. Wracając do tych przyjaciół.. Tak naprawdę myślę, że ja nie mam przyjaciół, takich prawdziwych jak bym chciała. Koleżanki są i to jeszcze ile.. Wielkie przyjaciółki na lasns, bo jak jestem ja to i jest zabawa, fajne chłopaki i rozweselacze.. Boże nie sądziłam, że możesz w kilku słowach zamknąć naszą znajomość G. a jak ja mam własnie problem Ty znikasz ;) . Ona mnie zdradziła.. potężnie moją wszechobecną dumę zdradziła. Była może i teraz bo miałam fajny towar.. ale już się pojawiła nauka i to miasto ze wspomnieniami o nim - Nie ma nas, jak kiedyś. Innych sto. Na piwko, na melanż, na ściąganie na kartkówce, nic. On? Ja może i uważałam go zawsze za przyjaciela, ale.. Dobrze wiemy, że to tylko moje myślenie a Ty wciąż marzysz... Ehe. Życie. Wczoraj kładąc się spać byłam bardzo szczęśliwa, kochałam życie i moje przekrwione oczy. Strasznie kochałam. Dzisiaj już nie jest tak pięknie, nie było uzdatniacza w płucach.. I nagle znika scena znika moja gwiazdorska osobowość i jestem ja. Sama, pusta. Nie ma nic. Znów tyle osób zawiodło, przesuwają się kolejne klatki z twarzami osób, które jeszcze może godzine, miesiąc, rok temu tyle znaczyły i.. nie znaczą już nic. Zupełnie nic. I dziwisz się pytając gdy taka dziwczyna ma wszystko i mogłaby cieszyć się zyciem na trzeźwo, ciągle próbuje to szczęście upić. W moim życiu nie ma szczęścia. Ja codziennie za wielką cenę a czasem za darmo dostają lub kupuje zmyślone szczęście, udawane.. I wtedy jestem szczęśliwa, na pare godzin, ale jestem. Dzięki temu żyję. Nie pytaj mnie już więcej czemu tak wybrałam. Nie umiem Ci odpowiedzieć, bo to nie ja wybierałam tylko życie. Powiedziałeś dzisiaj, że piękne kobiety nigdy nie kochają naprawdę, tylko brzydkie znają ten smak. Tak, tak wiem czyjaś złota myś.. Nie wiem czyja, nie pamiętam. Albo dostajesz to albo to. Za mnie wybrało życie.. Chyba w każdej ważniejszej sprawei wybrało życie. Mam ochotę się upić do nie przytomności albo wciągnąć coś. Albo jedno i 2, żeby już nie myśleć.. O niczym, poprostu odlatywać jak ostatnio.. Ja już chyba nie chce żyć, chociaż jeszcze rano uwodzona dymem sprzed paru godzin myślałam, że życie jest piękne.. Nie jest i szybko mi to samo uświaomiło. Zresztą. Oby do piątku i znów będę w niebie.. Źle jest. Boże.. Masz jeszcze jakiś jeden awaryjnu plan ? Bo ten już chyba nie wystarcza.. Nie będzie mnie tu teraz, nie mam czasu, biegnę za tym moim udawanym szczęściem z nimi.. Ale skoro chociaż takie szczęście umiem sobie kupić to powinnam być szczęśliwa. I powiesz, że szczęście nie da się kupić ? Miłość też. Już nie wierzę w nadnaturalne systemy wiązania ludzkich losów w szczęściu. Nie ma, nie dla mnie, nie ja, nie my..
Bywaja kleski, z ktorych wychodzi sie silniejszym... jesli nie spada sie w przepasc... J.F.
skomentuj | (0)
| 2010-05-03 | 20:22:04 |
Jak prawdziwa dama będę cierpiała w ciszy. Przyjdzie taki dzień kiedy otworzą się wszystkie bramy do nieba. I wtedy już żadna matka, której tak naprawdę nigdy nie miałam z jej słowami jaka to ze mnie dziwka i brak złotej karty mnie nie zatrzyma. Żyję marzeniami, tak. O lepszej przyszłości, tak. O tym raju, który teraz mam tylko gdy się naćpam, tak. Taka jestem. Weekend uświadomił mi, że mnie się nie da zmienić. Że moje życie składa się z zabawy. A jak jej nie ma to już z niczego się nie składa. Taka już jestem. Trodno próbowałam wszelkimi sposobami to zmienić. Wiesz, że próbowałam. Nie da się zmienić mojej mentalności i tego co mnie tutaj nauczyli od dziecka. Nie będę tego na siłę eliminować. Skoro tak ma być, będzie.
Co jest najgorsze ? Kiedyś mogłam bawić się idealnie nawet na trzeźwo bez doborowego towarzystwa, słysząc tylko basy moich ulubionych nut. Potem już musiałam być conajmniej podpita i mieć zajebistych obserwatorów do nakręcania albo poprostu fajnych znajomych ze mną.. Ostatnio nie potrafiłam się bawić nawet w dobrym towarzystwie. W sobote nawet zalana nie umiałam tańczyć tak jak zawsze i na siłę próbowałam.. Oni się bawili.. ale nie ja. Dzisiaj wiem, że jeżeli nie zmieszam krwi z jakiąś substancją wpomagającą nie jestem w stanie bawić się na takich ostrych obrotach jak ja bym chciała być spełniona. Kiedyś potrafiłam.. wiem o tym. Przetańczyć całą noc na trzeźwo i mimo to być najleszą z nich.. Boże nie doszłam jeszcze do dorosłości a już prawie wszystkie 'zakazane' owoce zerwane. Zresztą gdyby nie moja popierdolona matka dzisiaj pewnie byłam bym nad domiar szczęśliwa. Nikt nie umie tak zjebać mi humoru jak ona.. Dzisiaj już prawie ją uderzyłam. Tak mnie wyprowadziła z równowagi, że gdyby się nie zasłoniła dostałaby.. Za te słowa, oszczerstwa, wyzwiska.. Tak nie będzie. Wie, że jestem za silna żeby ze mną walczyła.. Może i kiedyś się jej to udawało ale wiesz jak jest.. najczęciej uczeń przewyższa mistrza po latach.. Zresztą nie ważne. Ja już dzisiaj wiem, że w ten dzień, na który czekam już tyle lat wyjdę z tąd i już nic mnie z nią nie będzie łączyć.. Zostanie tylko tata i siostra, którą bardzo chciałabym uratować.. Najgorsze myśli, czarne. Do tego doprowadziła twoja śmieszna piramidka wartości.. Gratuluję.
A tak po za tym, to muszę teraz uważać, żeby się nie powtórzyła histoia z przed roku a wiele czynników jest podobnych. Ale już przemyślę wszystko milion razy nie sto.
skomentuj | (1)
| 2010-04-27 | 21:19:09 |
skomentuj | (0)
| 2010-04-26 | 19:41:02 |
Szkoda, że umiecie tylko gwizdać z daleka jak do psów, myśląc, że się więcej nie spotkamy. Szkoda, że jak przypadkiem się jednak spotykamy to szukacie punktu zawieszenia w zakłopotanych oczach kolegów, gdy ja beszczelenie patrze prosto w oczy karcąc gówniarskie zachowania dorosłych mężczyzn. Szkoda, że nie wiecie co tracicie, gdy przechodzę by więcej nie wrócić a za mną zostaje tylko zapach perfum. Szkoda, że nikt nie chce wziąść tyle pasji, nadzieji, wsparcia, opiekuńczości i miłości ile mam w sobie do oddania - za darmo. Szkoda, że patrzycie tylko na wymalowaną buźkę i kręcący się tyłek. Szkoda, że nie widać co ludzie mają w środku. Szkoda, że nie ma już mężczyzn.
`Rozgrzany jak piec patrzył na jej tył tylko, tańczyła z kumpelą, pośladki to miała jak melon, widać, że była penerom znana okolicznym gangsterom. W łeb udarzył testosteron rozpylał sex jak feromon, wiedział, że miał ją tu każdy kark huj z tym teraz on. [...] Nie wierzył sam w to, cały nabrzmiały dyszał w tańcu, z loży patrzyli na nich łysi, miał w dupie grubych pojebańców. Ona pachniała dzikim sexem bez zbędnych słów i suplikantów... Przepraszam za sobote M. Nie wiedziałem, że mogę być tak blisko anioła, na którego patrzyłem zawsze tylko z bezpiecznej odległości. Pewnie nawet nie wiesz kim jestem. Ale to i lepiej, bo twoi koledzy wtedy już pewnie by mnie zabili. Warto było spędzić z tobą nawet chwilę mimo ceny jaką musiałem zapłacić twoim kolegom. Jesteś cudowną kobietą, moją życiową tragedią jest, że nie osiągalną dla zwykłego chłopaka jak ja. Miłego dnia.` - sms od nieznajomego numeru ze słowami piosenki.
Nawet nie wiesz jak jesteś głupi i co tracisz przez brak odwagi. Nie wiesz, i pewnie się nie dowiesz, bo nigdy Cię nie spotkam, żebym wiedziała, że to Ty. Może własnie i sobie i mi odebrałeś szczęście? Nawet o tym nie pomyślałeś. A to nie byli moi koledzy tylko polujący na mnie od wielu miesięcy ochroniarze. Nie pierwszy i nie ostatni, którego tak potraktowali bo uwielbiają patrzeć jak kręce tyłkiem tylko dla nich. A myślisz, że któryśz nich zaprosił mnie na kawe lub do teatru? Hah, czego ja wymagam. Przecież to tylko lansujące się koksy, dbające bardziej o swój samochód niż o inteligencje. Zapraszają tak. Ale pod ładnym pretekstem na łóżeczko, ` bo przecież to co wyprawiam na parkiecie to pewnie nawet nie połowa tego co umiem w łóżku. ` Ja pierdole.. Ci ludzie są chorzy. Świat jest już tak popierdolony, że powinnam zostać zakonnicą i całe dnie modlić się do Boga, żeby zabrał mnie z tąd jak najszybciej. Straciłam już nadzieje, na prawdziwe uczucie. J kurwa mam wyjebane na to co o mnie gadają i myślą. Już mam tak cholernie dosyć ciągłego słuchania z każdej strony jaka to jestem, że mam ochotę zniknąć.. To nie mój świat. Już nie mój..
Dlaczego.. Dlaczego Boże znów zostawiłeś mnie samej sobie.. ? Nie pomagasz. :(
skomentuj | (1)
| 2010-04-24 | 18:52:58 |
M. zawitała i w końcu na te blogowe progi? Tia. Nie mam czasu i lubię cholernie to zdanie. Uwielbiam kurwa jak nie mam czasu. Jak jestem w jednym dniu i chwili w 5 miejscach i nie mam czasu na swoje życiowe zmartwienia. No lubię.
To nie był dobry tydzień. Jakby nie patrzeć to nie był dobry tydzień i sama to sobie zrobiłam. Mam nadzieję, że uda mi się wieczór i odstresujemy wszystkie smutki jak zawsze.. razem.. Proszę Was, zadzwońcie. Bo już nie umiem sobie radzić z problemami jak nie ma chwili wytchnienia przy Was.. A potrzeba mi terz wsparcia. Nawet w takiej formie. Boże..
Byłam przedwczoraj na mieście. Dosłownie na chwilkę po siostre z basenu. Nie chciałam żeby mnie chłopaki z murka widzieli.. Przemknęłam jak zjawa ale chyba on zauważył.. Byłam tam ułamki sekund a tyle widziałam.. Kurwa nie wiem co się dzieje.. Co to za ludzie, co to za bety przecież nigdy tacy ludzie, samochody, rejestracje do nas nie przyjeżdzały. Nie było mnie tam miesiąc. Z dnia na dzień przestałam się odzywać.. I nie dziwię się, że nie odbierasz telefonu.. Ale mi własnie przeszło i znów poczułam taką chęc bycia z nimi na tych fyrtlach. Taka wielka ochota znów z nimi pogadać jak kiedyś. Być tym jedynym ziomkiem między nimi w wydaniu damskim, poprostu pomilczeć czasem razem.. Zapędzona zmianami zostawiłam ich. Tak bez dowidzenia z dnia na dzień.. Źle zrobiłam. Chciałam się ratwać przed tą wódą i resztą białych przyjemności z nimi a tu tak się bawi każdy i czy pójadę do nich czy pójdę do elity czy chciażby spędzam wieczór z dziewczynami to zawsze jest tak samo. A ja wyrzuciłam właśnie ich bo wydawało mi się, że zmieni się moje życie jak jednych z picia ze mną wykluczę. Brednie i głupota. Miałam taką wielką ochotę podejść tam przywitać się jak zawsze. Opierdolić ich co tu się dzieje, co to za ludzie, skąd te samochody, zapytać czy długi już oddane, jak chodzą kursy.. Podejść jak kiedyś do moich chłopców.. Stać z nimi, siedzieć, pić, opowiadać jak zwykle swoje i słuchać jak ich rozśmieszam.. Brakuje mi ich. I zobaczyłam to trochę za późno. Wczoraj wychodziłam z nią na miasto.. Ale było za wcześnie, żeby was spotkać. Ale teraz wychodzę.. Muszę z nim pogadać.. Z nimi. Może jeszcze naprawię.
Wczoraj do późna siedziałam u koleżanki. Na dobranoc zadzwonił do niej jej mężczyzna. I nie byłoby w tym nic dziwnego, jakby mnie coś nie ruszyło. Siedziałam normalnie piłam sobie, a oni gadali, gadali i gadali.. O wszystkim i o niczym.. O szkole, o rodzicach, o pogodzie nawet kurwa o tym, że zgubiła guzik od sweterka.. I jeszcze jak on się tym przejął. Byłam w szoku. Zawsze byłam przekonana, nie raczej żyłam w takim przekonaniu, że związek ludzi polega przede wszystkim na sexie i reszcie tego typu przyjemności od tak poprostu. A patrząc od dłużeszego czasu uświadomiłam sobie, że to polega na czymś całkiem innym i jeszcze ta rozmowa. Ona mówi, że zawsze tak rozmawiają, czasem nawet godzinami.. i kładzie się do łóżka szczęśliwa. I wtedy jakoś tak zrobiło mi się smutno.. Albo może nie smutno tylko żal samej siebie, bo raczej do mnie nikt nie dzwoni i nie pyta jak minął dzień. Nikt nie przejmuje się moim zgubionym guziczkiem od sweterka, nie kładę się szczęsliwa tylko wkurwiona bo jest już strasznie późno a jutro trzeba w miarę rano wstać i znów mój dzień był beznadziejny. Koledzy ? No fakt faktem dzwonią wieczorem ale zawsze z tekstem Wyłaź Niunia, pijemy albo elitka moja kochana zaprasza mnie na wódke i na karty, albo sąsiad na rozmowę o życiu, kiedyś jeszcze chłopaki z murka czy idę na miasto. Ale nie fatk, dzwoni do mnie ktoś jeszcze.. ona. Ale nie zapytać co u mnie tylko pożalić się ile ma jeszcze nauki i jak jest już zmęczona. I tak się nagle zatrzymałam wczoraj nad swoim bytem. Oni żyją dla siebie. A ja ? Żyję dla melanżu. Moje marzenia z dzieciństwa się spełniły. Zostałam tą lalą dla lansu przy piciu z chłopakami.. I żałuję.. Postrzegają mnie własnie za taką na jakął się wybiłam. Zrobiłam siebie piękną z wieszku i sztuczną marionetkę, która zawsze lubiła sobie pojeździć z chłopakami i wódką po okolicach i za taką mnie biorą. Ciągle mówiłam kolejnym chłopakom błagającym o spotkanie jaki to wielki ze mnie singiel i przyjęło się. Przyjęła się ta M. Z którą można się polansować, popić , pochwalić kolegom koleżanką, pogadać o życiu.. ale nie, wiesz, nie masz u niej nawet szans bo ona jest singlem i ma tylu dobrych kolegów, że miałaby może dla Ciebie czas co miesiąc. - Wypowiedź znajomego do jakiegoś. Wykreowałam się na tą twardą singielkę, którą nie można zranić i teraz tak ludzie mnie postrzegają. Szkoda bardzo, że przesądy zawsze mówią o takich jak ja puste puszczające się lale bo tak nie jest i mam bardzo dużo do zaoferowania.. Ci co znają bliżej to wiedzą. Widzisz jakie są czsem w życiu paradoksy. Jak dziewczyna jest brzydka i głupia to ciągle ktoś tam ją ma. A jak dziewczyna ma bardzo dużo do zaoferowania to albo boją się, że są za niską partią, albo 'wiedzą' , że to jedna z tych dziwek na pokaz. Życie.. A ja własnie uświadomiłam sobie, że jestem jakoś tak dziwnie samotna i chciaż lubię być nie zależna i nieuchwytna to chciałabym żeby ktoś mnie kiedyś przytulił, tak naprawdę, nie tak pusto jak zawsze. Powiedziałam kiedyś, że na prawdziwe uczucie mogę czekać wieczność, ale chyba to za długo. O wiele za długo..
Chce fajny wieczór..
skomentuj | (0)
| 2010-04-20 | 18:40:29 |
Ale czas szybko mija.. Pamiętam jak nie dawno wstawałam, a już wieczór. To nie był zły dzień. Był dużo lepszy od wczorajszego. Czeka mnie dzisiaj jeszcze dużo nauki.. Ale to juz końcowe nauczanie tak myślę, żeby tylko wyprowadzić na prostą i wakacje.. W końcu i znów. Wakacje `09 nie były dobre. Powiem więcej były bardzo złe jak dla mnie. Muszę sobie w tym roku odbić wszytko co straciłam w tamtych. Powiedziałam kiedyś, że to ostatnie takie wakacje.. i niech tak będzie. Mam dużo planów. W tamtym roku też miałam ale nic nie wypaliło. Może dlatego, że nawet nie próbowałam na siłe do tego dążyć.. Zresztą, nie ważne. Mam już załatwioną pracę na te wakacje. Mam prowadzić dom agroturystyczny z koleżanką i na dodatek mam pełen luz, mogę przyjechać kiedy będę chciała i jechać kiedy zechce, ale coś myślę, że pojadę w 2 tygodniu lipca i albo wrócę na początek sierpnia i znów po tygodniu pojadę już do końca albo wrócę dopierdo tydzień przed wrześniem. W sumie zależy czy będzie tam co robić i najważniejsze z kim... Ale mam jakieś takie dobre przeczucie, że to będą bardzo udane wakacje w zamian za tamte. Szkoda trochę, że zostawię tu ją i ich.. Może ominie mnie wiele jezior i festynów, ale nad jeziorem będę cały czas a z nimi już praktycznie się nie widuje, to chyba nie mam czego żałować. Wakacje tu to nie jest tak stasznie zła rzecz, ale.. Już chyba znudziły mi się te rowery, lasy, pola , łąki, bary, imprezy, chodnik, kanciapa i wieczne chlańsko z jak to mówią elitą alkoholową, chce czegoś więcej niż tylko czekać na wieczór, który jest najfajniejszy w całym letnim dniu, wieczór z moimi chłopakami albo z nią, albo z nimi... powiem tak jak zastęsknie mocno to wrócę, chociaż nie wiem czy będę tęskniła z 2 strony za tym domem i jego mieszkańcami z moją rozhisteryzowaną matką na czlele, ale będzie co ma być. Jeszcze 2 miesiące. Albo tylko 2.. Zleciał ten rok, zanim się nawet nie obejrzałam. W szkole jak w szkole, raczej lajcik, pomijając, że najczęściej siedzimy nic nie robiąc a jest tydzień, w którym śpię po 2/3 h na dobę zawalając w książkach, ale nie jest najgorzej. W sumie to cieszę się , że teraz bedę w końcu wcześniej jeździć i wcześniej wracać... W końcu zobaczę tych chłopaków z mojego gimnazjum, których nie widziałam już wieki i za którymi strasznie tęsknie.. naprawdę.. tęsknie za nimi. Za rozmowami z nimi, łąkami, wagarami.. To nie był taki najgoszy czas.. To byli naprawdę fajni ludzie, z którymi wtedy trzymałam. Dzisiaj już ich nie widuję. Karola widzę czasami na dyskotece, ale juz zazwyczaj nie jest w stanie ze mną rozmawiać tylko przytula, całuje i pyta czy pije.. Hehe, zawsze był dla mnie takim piłkarzem z pięknymi nogami.. Patryka nie widziałam już od września. Gdzie mamy się widzieć.. On tam, ja tam, ja o której wstane to jadę do tej szkoły, czy to jest 9 czy 10 , czy jak jutro 12 a on razerm z Adrainem jedzie rano.. Właśnie Adraian, widziałam go ostatnio fartem i zdąrzyłam zamienić kilka słów, ale to za mało... Kiedyś gadaliśmy godzinami.. z nimi. I tak właśnie teraz zauważyłam jak ja cholera za nimi tęsknie.. Za Kubusiem i Piotrkiem też.. Z większą połową mojej klasy nie widziałam się od końca roku. Ale co się dziwić, przyjeżdzali tylko do naszego miasta do gimnazjum.. Mają teraz swoje szkoły, znajomych już nie jest tak jak kiedyś. Najbardziej cieszę się, że nie straciłam kontaktu z tymi najlepszymi znajomymi z tamtych czasów.. W sumie to nie ma co się rozpamiętywać, tylko patrzeć w pszyszłość.. Właśnie. Ciekawe jak to będzie.. Ostatnio w złości napisałam, że po liceum nie robię nic, ale tak się chyba nie da.. Myślę, że jeżeli zdam maturę i to będą naprawdę dobre wyniki, na które mam szanse to będę próbowała wyżej.. Może studia nawet. Jeśli nie, to nie będzie żadnego załamywania rąk. Jeżeli dostanę jakąś dobrą pracę tutaj, to zostaję dalej w szkole u nas, gdzie mogę zrobić sobie 2 letnie technikum do liceum, do którego nie trzeba matury, a są napradę fajne kierunki także.. Jest szansa, a jeśli całkowicie ten kraj nie da mi szansy na lepszą przyszłość.. to każdy inny jest otwarty przecież, gdzie kasa leży na ulicach - Jak powiedział mi mój kolega, który wałaśnie wrócił z zagranicy, sprzątający w barach z kasą na zajebity samochód, w tak krótkim czasie.. Myślę, że naważniejsze to mieć dobry plan i obcykane wszystkie nie porządane i porządane skutki i realizować go, nawet po trupach, ale to moje myślenie a ja mam na to siłę, więc pozostaje tylko reszcie ludzi na świecie życzyć takiego samo zapracia jak mam ja - jak powiedział M.
Idę się uczyć.
skomentuj | (2)