Dwie byłe dziewczyny w łóżku chłopaka, przyjaciółki.
Powiesz ironia?
Ja powiem - beziteresowność.
Ciekawa noc. A może wcale nie ciekawa. Może tylko dlatego tak mówię bo różniła się od innych. I z nimi. Lubię ich. Z dnia na dzień coraz bardziej. Zastanawiam się jak to jest? Wszyscy jesteśmy tacy bezuczuciowi. Ona z nim. On ze mną. My razem. Ona ze swoim, ja z innymi, on z innymi, ona na pozór też z innymi. Nauczyłam się żyć tak bezuczuciowo. Nauczyłam się tego od nich. Nuczyłam się nie przywiązywać do ludzi, dawać im nadzieję, uśmiechać się do nich ale być ciągle obojętną na ich osoby. Mogą być, może ich nie być - tak powiedziałabym o większości otaczających mnie osób. Jest kilka, może kilkanaście dusz na tym świecie, na których mi zależy. Może tak jest prościej? Nie lubię sobię komplikować życia. A uczucia komplikują je niesamowicie, i chyba dlatego wywaliłam co nie potrzebne z niego. Zostalo kilku ważnych ludzi, fajki i wóda. Tak mnie ta wczorajsza sytuacja w pewien sposób ździwiła. Albo nie ździwiła, tylko brakuje mi słów na opis. Była dziwna. Była wczoraj piękna księżycowa noc. Było jasno. Kazała mi pomyśleć sobie życzenie. Nie wiem dlaczego w pierwszym momencie pomyślałam to... Wyrwała się moja, kontrolowana nieustannie i silnie podświadmość i zarządała to marzenie. Szybko je zmieniłam. Nie wiem czy się spełni. Chyba to głupie. Zawsze tak żarliwie w to wierzyłam, a dzisiaj powoli już odchodzi w zapomnienie. Ostatnio kolega, który po latach odzyskał straconą przez siebie pierwszą, najważniejszą miłość, którą sam zniszczył powiedział tak ; Ja myślę, że jeżeli się czegoś bardzo pragnie i chce to można. Wiesz... Ja tak myślałam przez całe swoje przeszłe życie M. Wierzyłam jak głupia w to co jest nie do spełnienia. I po woli zawiodło wszystko. Z dnia na dzień zawodziłam się na życiu, w które kiedyś tak wierzyłam. I dlatego dzisiaj jestem taka zimna. Człowiek się uodparnia na to co boli z czasem. I ja tak zrobiłam. Jak śpiewał P. <333 ; `Patrzeć pewnie i przytomnie, gdybym potem spoktkał Ciebie z nim...` ja się tak nauczyłam. Tak patrzę na ludzi, kiedyś bliskich, którzy coś znaczyli albo znaczyli bardzo dużo.. a zarazem nauczyłam się tak patrzeć nawet na ludzi, którzy i dzisiaj coś znaczą.. Z pokerową twarzą. Tak patrzę na sprawy, kiedyś szaleńczo ważne, nie przemyślane z błedami. Tak trzeźwo. To jest ogromna zaleta. Wielka zaleta, że z wierzchu nie mam uczuć.. są gdzieś tam bardzo, bardzo głęboko, chowane przed światem i kontrolowane przezemnie. Ale może być też najgorszą wadą...
Podjęłam bardzo ważną życiową decyzję.
Planowałam ją i myślałam nad nią długo. A teraz popodięciu jest mi tak lekko. Zostało troche tego liceum. Kończę je i na tym kończy się moja edukacja. Czemu ? Bo ja nie nawidzę się uczyć. Tak przygnębiała mnie myśl, że będę musiała spędzić resztę młodości w książkach. Przez wykształconą rodzine, w której się urodziłam. Między filologami, lekarzami, historykami, nauczycielami. W takiej rodzinie ciężko jest być nikim. Na tych kurewskich spotkankach gdy ciocie nie mogą nadziwić się, moich natapirownych długich czarnych włosów, niesubtelnego makijarzu, opalonej skóry w środku zimy i akrylowych paznokci.. Moje siostry i bracia - kończący kolejne studi, na poziomie ludzie, którzy zawsze byli bardzo ułożonymi ludźmi. A tu ja.. Ale będzie ździwienie... Jakie studnia sobie moja kochana gwiazdeczka wybrała ? Nocne kurwa. Bez podtekstów. Wolę umrzeć żyjąc szybko, bawiąc się z kim chce i bywać grze chce ale żyć naprawdę a nie żyć wolno, nudno szaro i długo. Chcę co najważniejsze żyć po swojemu, pod niczyimi nakazami, poglądami, przekonaniami i marzeniami. Nie obchodzi mnie to, że moja mamusia wymarzyła sobie córkę aktorkę, która po dostaniu się do takiej szkoły, zrezygnowała po tygodniu. Ja potem znalazłam się w psycholgi. Ludzie słuchając innych popełniają czasem większe błędy niż gdyby zadecydowali sami. Dlatego nie chcę dusić się na jakichś uniwersytetach. Kończę szkołę i wyjeżdzam. Ta decyzja właśnie wprowadziła w moje życie światło. Przemyślana decyzja. Wieloma nieprzespanymi nocami z mądrymi ludźmi.
Bez dementacji.
K.
Nie okłamał mnie, a ja już mu to wypominałam. Sama zrozumiałam nie tak jak powinnam bo ich mylę. Nie ważne. Kolejny raz przekonałam się, że jesteśmy identyczni. Że myślisz tak samo jak ja. Nasza znajomość ? Kończy się na piwie. Taka jest moja decyzja jeśli zapytasz znów. Nie pytaj dlaczego. Za dobrze się znamy.
A po za tym bardzo mi smutno... jutro wracam do rzeczywistości... Już nie wiele zostało. Bardzo nie wiele...
| ()